weronka weronka
1401
BLOG

"Skóra, w której żyję"

weronka weronka Kultura Obserwuj notkę 4

Najnowszy film Almodovara, trafił na ekrany polskich kin przed tygodniem. Opowiada między innymi o oparzeniach, to z ich powodu dochodzi do załamania głównej bohaterki, która przeżywszy uszkodzenia organiczne popełnia samobójstwo na widok własnego odbicia w szybie okiennej; nie mogąc znieść widoku zniszczeń dokonanych na jej ciele.

Film jest moralitetem, ewidentnym, czytelnym i ... nieco nudnym w swojej naukowej drobiazgowości. Pojawiają się modelowe postacie, stawia jasno dylematy moralne do rozwikłania. Suchość szkieletu przedstawionych tez reżyser uatrakcyjnił obrazami; zasugerował możliwość odczuwania emocji przez widza, który chciałby odebrać powierzchowną warstwę historyjki. W istocie to majstersztyk konstrukcyjny, w którym treść nie jest taką, jaką się wydaje Bo co z tego, ze zjawia się szalony naukowiec z klasycznym dla oper mydlanych nieślubnym bratem - zakałą i matką ich obu - słuzącą we "dworze"? To tak, jakby w grze komputerowej nagle bohaterowie - ociekający krwią wikingowie z uzi na barkach - zasiedli przy stole familijnym zapytując zgodnie, czy Alejandro przybędzie na herbatkę u Inez.

Co z tego, że ów naukowiec utracił małżonkę dlatego, bo wcześniej uciekła z jego bratem? Po ich ucieczce doszło do wypadku, w który  poparzeniu uległa ona, brat zaś zbiegł by nadal oddawać się hulaszczym swawolom charakterystycznym dla archetypu brata - utracjusza. Możnaby założyć, ze Almodovar chciał przekazać, iż los ukarał ją za zdradę, jednak naukowiec faktem zdrady całkiem się nie przejął. Inna rzecz, motyw zdrady jest opracowany na wszelkie sposoby,  może więc nie tracił nań czasu przechodząc od razu do upadku wcześniej poparzonej w pożarze, a nastepnie podleczonej małżonki z okna pod stopy ich córki; córka od tego czasu zaczęła niedomagać psychicznie; wprawdzie już wcześniej była  obciazona nierównowagą umysłową genetycznie przez tatę - owego naukowca właśnie. Wytrych dziedzicznej predyspozycji pojawia się za sprawą matki chłopców, całkiem zwyczajnej kobieciny zawsze kochającej swych synków, lecz, jak wspomina sama, posiadającej pierwiastek obłędu "w lędźwiach".

Niegdyś literaci chcąc pisac fantastykę uciekali się do pretekstu w postaci wprowadzenia w sen narratora opowieści. Teraz niektórzy, wśród nich Almodovar posługują się szaleństwem aby wytłumaczyć historię albo uspokoić widza. A może w tym wytrychu objawiła się jego staromodnosć świadcząc o przynależnosci do nieświeżego dziś nurtu? Nawet jeżeli, manewr wyłączając rozważania na temat, dlaczego postaci zachowują się tak, a nie inaczej, skupia uwagę widza na dylematach poruszanych przez Autora. W uporzadkowany swiat naukowca szaleńca - cierpiącego wdowca zmagajacego się z chorobami psychicznymi córki, równocześnie wziętego chirurga plastycznego - wkracza młodzieniec, który "przypadkiem" akurat ową córkę niemal gwałci w okolicznościach maksymalnie dlań usprawiedliwionych: Almodovar stwarza krajobraz w naszej kulturze najblizszy Nocy Świętojańskiej - piszę to aby podeprzeć się regionalizmem, ale Sen Nocy Letniej, wyspa bożka Pana itd. ładnie obrazują atmosferę wieczornych inicjacji młodzieży na obrzezach parku w upalny wieczór, wszyscy "na prochach", któż domyśliłby się, że zwyczajnie wyglądająca dziewczyna brała je na zlecenie psychiatry?

Dochodzi do próby gwałtu, dziewczyna nie chce, młodzieniec napiera. Nie przykładałabym duzej wagi do duskutowanego poźniej tematu: do gwałtu doszło czy nie i jakie to ma znaczenie. Almodovar pozostawił to nieistotnym: chłopak nie pamięta, choć zdaje mu się, ze odstapił wobec protestów, dziewczyna byłaby przerazona tak samo niezależnie od tego, czy doszłoby do niego, czy też nie z powodu trudnosci z percepcją i interpretacją rzeczywistosci spowodowanych chorobą.

Być moze Almodovar stawia pytanie, jakie znaczenie poza dowodem prawnym w istocie ma fakt dokonania się gwałtu zestawiony z jego usilowaniem. Praktycznie zrównuje gwałt dokonany z usiłowaniem  pozwoliwszy szalonemu naukowcowi porwać młodzieńca, a następnie przekształcić go w dziewczynę załatwiając za jednym zamachem dwie sprawy: edukację młodzieńca aby poczuł, jak jest być kobietą i rzecz jasna odcierpiał zwielokrotniony gwałt w postaci etapów zmiany płci oraz odtworzenie zmarłej małżonki w jego ciele.

Jeśli sądził, że uda się utworzyć psychikę za pomocą doboru programów telewizyjnych i zaplanowanych działań, podobnie, jak udało mu się zreplikować wizualnie małzonkę, pomylił się. Pod koniec historii wizualnie zamienioony w małżonkę młodzieniec pozornie wchodzi w jej rolę teraz już przygotowany na przeżycie dowolnego pożaru - naukowiec zmutował niejako mimochodem skórę aby była odporna na ogień - po czym zabija tak naukowca, jak jego matkę ścierając ich ród z powierzchni ziemi.

Po czym, co jest dość wzruszające, powraca do swojej rzeczywistosci, w której istniała też matka - podobna wizualnie do matki naukowca, ale zdecydowanie normalna - ale co ważniejsze dla opowieści, dziewczyna, u której wcześniej nie miał szans, a teraz zyskał je dzięki przemianie w kobietę. Zatem dla niego historia kończy się w sposób przewrotny znośnie, choć rzecz jasna odbył karę w wymiarze niewyobrazalnym. Zakończenie należy chyba traktować jak zapewnienie, ze nigdy nie należy tracić nadziei.

Natomiast nieszczęsliwy ród zrodzony "z lędźwi przekazujących obłęd" wyginął cały. Mimo wzniesienia się na niebotyczne wyżyny geniuszu i cierpliwości, mimo uporu w walce: na początek o ocalenie małżonki, potem córki - to jej samobójstwo skłoniło naukowca do porwania tego, który przyczynił się do pogorszenia jej choroby - matki, a nawet brata, który zginął tak mimochodem, jak nieistotny wydawał się za życia. Naukowiec zabił go, bo zabrawszy najpierw małżonkę, zjawił się by zabrać jej kopię zbyt ... głupi, by dostrzec różnicę.

Brat w swoim braku ... uczciwosci, lojalności, patologiczny jako osobowość, był, jak się okazało, znacznie mniej zbrodniczy od pozornie logicznego naukowca. Zginęli tak czy owak, wszyscy, cała talia kart z Alicji po drugiej stronie lustra. Został się młodzieniec ukarany za chęc przymuszania, po tysiąckroć edukując swoim przykładem widzów, że co najmniej dziewczyna myśli "nie", kiedy "nie" mówi, a nawet ukazując koszmar, przez jaki trzeba przejść za sprawą zmiany płci i dowodząc, ze taka zmiana naprawdę nigdy  nie jest w pełni mozliwa również fizycznie i jej akceptacja przez organizm na zawsze pozostaje tylko częściowa.

Almodovar stworzył moralitet, pokazał również, że nie można wpłynąć na drugiego człowieka aby go całkowicie ukształtować. Moze  nie powiedział nic nowego, ale objawił się z nowej strony: jako obrońca wartości. Film w warstwie podstawowej jest edukacyjny dla młodzieży, powierzchownie zachował nieco z klimatu thrillera z nawet garścią gagów, opowiedzianego w wysmakowanych wnętrzach, doskonałymi plastycznie obrazami. 

Nie wiem, czy namawiam aby go obejrzeć, jeśli, to chyba aby zobaczyć oryginalny sposób postawienia dylematów - za pomocą takiej akurat formy.

weronka
O mnie weronka

Apel Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010 Cytaty: "Komuna zaś, odkąd się stała lewicą jest demode" Stary ŚWIĘTA DLA POWODZIAN

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Kultura