Ja wiem, że miałam napisać. Już bylam zdecydowana, ale to nie wchodzi w grę w świecie po reformie emerytalnej. Dowód poniżej.
***
Przysiadła na jego biurku, a następnie wygięła się w niezbyt ergonomicznej pozycji zaglądając do wyciągów po drugiej stronie blatu; mimochodem ujrzawszy niesumiennie zapięty fartuch rozważył szybko w myślach:
1. uszkodzenie kręgosłupa pracownicy biurowej, więc konieczność przyszkalania nowej w ramach szkolenia stanowiskowego;
2. czas, którego nie mieli, gdyż w planie było zestawienie przychodow i rozchodów
3. jej idąca niestety w parze z kompetencją wrażliwość i to, co się z nią wiąże
4. jego własne potrzeby (ostatni punkt w zasadzie mógłby pominąć - zbyt zdyscyplinowanym był pracownikiem, jednak na kursach uczono nie pomijania niczego przy sporządzaniu list aspektów w procesie decyzyjnym, a on zawsze uzyskiwał noty celujące).
- Pani Leokadio, pięć minutek się nadrobi, ale szybciutko i niechże pani stąd zejdzie, bo jak z czystym sumieniem podpiszę w razie czego odszkodowanie za wypadek przy pracy?
***
- Panie, ale ona ma największe doświadczenie, zna numerki, jakie robiły nasze babcie!
- Panie, ja nie mam nic wspólnego z pana babcią i nie porównuj pan mojej babci do pana babci!!!
- A co się pan ciskasz, chcesz pan czy nie, bo zgłoszę do rzecznika PO dyskryminację ze względu na wiek... zresztą co tam będę pisał, na linię alarmową dzwonię...
- Panie odłóż te słuchawkę! Niech będzie już, ile się należy?
- Babka! Rzucaj druty i kota, klient idzie!
***
Mogę już nie?



Komentarze
Pokaż komentarze (7)