To zaledwie miesiąc od drugiej rocznicy Tragedii Smoleńskiej, a nie usłyszałam wczoraj od zadnej ze znanych mi osób, że to TEN dzień, że pamiętają. Ja pamiętam.
Może być tak, że któregoś 10- go zapomnę, nie będę wspominać, palić świeczek, pisać notek. Ale - jest tu ktoś, kto przyzna się do własnej niechętnej reakcji z tamtych dni; oczekiwania, aby gwar ucichł, bo "co to w końcu za strata"? - dziś pamiętam dokładnie tak samo, jak wtedy, w dniu tragedii, już później, gdy media podawały informacje, nie rankiem jeszcze nie pozbawiającym nadziei.
Anatomia żałoby nie ma tu zastosowania, cały czas stoję ze Smoleńskim Krzyżem, czekam w kolejkach aby zająć myśli, siedzę przed telewizorem czy ekranem komputera. Cały czas jest "dziś", kiedy czekam na wieść, ze nie, ze jednak przeżyli, bo to niemożliwe. Aby zginęli wszyscy, tak nagle, dopiero przed kampanią, przed wydarzeniem, które miało dać Lechowi parę w żagle do marszu po reelekcję... tylko trochę pary, bo miały byc inne rzeczy, powolny proces... symboliczne przemówienie w Lesie Katyńskim - wciąż trwa oczekiwanie na słowa, jakie padną z mównicy. Bo miały paść, oczekują na nie wzgórza i pagórki leśne usypane w groby.
Lech Kaczyński został z całą ekipą, z pielgrzymami i gośćmi tam, na miejscu kaźni polskich oficerów, naukowców i może poetów, stoi tam z zamyśloną miną Władysław Stasiak - po lewej stronie widowni. Każdy pielgrzym - każdy z nich - zajmuje swoje miejsce z Przewoźnikiem wyróżnionym, bo przywiózł, dostarczył na miejsce.
Tak nie miało być, oni mają swoje groby. W których nie wiadomo, kto leży.
Jedyna mozliwość zakładająca, ze przeżyli zawarta jest w ... teorii "maskirowki". Bo może jednak są w jakimś gułagu, na Syberii z Chodorkowskim, w tajnej bazie FSB... jednak chyba dowiedziałaby się o tym jakoś Marta Kaczyńska... media, politycy. największa zbrodnia czasów nowożytnych, chyba, że przyjmiemy za prawdę spiskowy obraz świata, w ktorym wciąż giną ci czy owi dla doraźnych korzyści takich, czy innych władz bogatych w Służby i pogodzimy się ze statusem III-go świata, o ktorym przecież dobrze wiemy, że jest nasz...
Te uczucia są takie same dlatego, że minęły dopiero dwa lata? Skoro do 2041 mamy zaczekać na autostrady, dam radę wydłużyć w wyobraźni czas oczekiwania na ... ich powrót. Nawet jeśli symboliczny.


Komentarze
Pokaż komentarze