Jak to jest, że u nas jako cel władze przedstawiają nie wypaść gorzej od innych zamiast: lepiej? Do czego taka postawa prowadzi, zobaczyliśmy wyjątkowo wyraźnie na przykładzie ostatnich meczy naszych piłkarzy.
Albo dlaczego jako wartość najwyższą przedstawia się wrażenie, jakie wywrzemy jako państwo na "reszcie świata", a nie dobrobyt partykularnego obywatela? I tak władze innych krajów Unii nie uważają nas za "zieloną wyspę", ekonomiści zwracają uwagę na wartości PKB, nie jego wahnięcia o promile kiedyś raz, natomiast ich mieszkańcy myślą przede wszystkim, jeśli nie wyłącznie o sobie, swoich dochodach i warunkach, pozycji własnego rządu przecież wszędzie bliższego obywatelowi niż europarlament.
Zresztą - paradoks - nawet my, najbardziej prounijni, ideologicznie gorliwi, czy wiemy, kto jest naszym unijnym prezydentem..?
Dlaczego rządzący nami każą nam nieustannie okazywać wdzięczność i radować się, gdyż jesteśmy w Europie utożsamiajac ją z cywilizacją, skoro cały czas w niej byliśmy - my, obywatele? Kto tu się ucywilizował?
Rządzacy zdają sie sugerować na każdym kroku, że jesteśmy jako państwo i jako obywatele słabsi, mniej uprzywilejowani,ubożsi, niegodni w porównaniu do reszty świata. Nauczają nas pokory, chcą byśmy znali swoje miejsce.
Ale przyjmując ich narrację nie dość, że wylądujemy tam, gdzie nie byliśmy nigdy - nawet okupacja, zabory, komuna nie uczyniły z nas niewolników - to jeszcze znalazłszy się nigdy tego miejsca nie zmienimy.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)