A co to znowu za "koniec świata" bo Michalik pokazał się z Cyrylem? A może to dobre i zgodne z przesłaniem JPII, nieustannego orędownika wszelkich ekumenizmów; choćby w Świątyni Opatrzności, co swoją drogą buduje się ospale, nie inaczej, niż szosy krajowe, również ma być centrum ekumenizmu?
"Fajne" jest niepostrzeżone docieranie do absurdów, jak choćby w przypadku - aby podać jaskrawy przykład i jednocześnie model - pacyfizmu, który promował pokój, niezabijanie innych ludzi, zatem przestrzeganie prawa nowożytnego i humanizm, a swego czasu kojarzył się z postawami lewicującymi, nawet rzeczywiscie wywodził w jakimś stopniu z propagandy ZSRR. Czyli nie chcę nikogo zabijać ergo popieram komunistów, którzy w rzeczywistości mają na swoim koncie najwięcej zabójstw w historii? Jednak nie. Przynależność do partii komunistycznej wegetarianina - pacyfisty nie jest warunkiem sine qua non i co do tego każdy się zgodzi.
A co z Michalikiem i Cyrylem? Dwóch uwikłanych w sieć zależności urzędu, kultury, sytuacji politycznej, działających w warunkach dominacji IV władzy dostojników przynależnych do pokrewnych, acz nieidentycznych wyznań. Skoro są uwikłani w zależności i oddają, co cesarskie, to robią politykę; skoro robią politykę, to oszukują wiernych, że chodzi o religię. Dalej: ilekroć - głosi ludowe przesłanie - ich poprzednicy pojawili się razem, oznaczało to początek wojny. Wiadomo, ze w wojnach giną ludzie. Ergo dwaj przywódcy duchowi z różnych religii razem równa się "strzał w plecy"? Jak w takim razie było możliwe powstanie, a potem i nadal całkiem raźna aktywność Unitów - religii powstałej z połączenia katolików rzymskich i prawosławnych - nie wiedzą nawet najstarsi Indianie.
Komuniści nie byli pacyfistami, Stalin nie miał niczego wspólnego z wegetarianizmem, nie był nawet jaroszem. Choć młodzież była manipulowana przez służby radzieckie za czasów Wietnamu, to nie oznacza, że Amerykanie byli bez winy; ani jedne, ani drugie służby nie wartościują powstrzymywania się od zabijania drugiego człowieka.
Przecież spotkanie przedstawicieli dwu religii jest dobre, jeśli obie wywodzą się z tej samej wiary, również z różnych jeśli mają ten sam system wartości. Niezależnie od możliwych intencji, których jednak w przypadku duchownych nie powinno się automatycznie podważać. A że Cyryl jest mianowany w jakimś stopniu również przez Putina? Przecież nie zapominajmy o boskim działaniu, modlitwie wiernych w procesie nominacji. Podobnie, jak w przypadku Abpa Michalika.
Chyba, ze wychodzimy z załozenia, iż religia ta, czy owa to opium dla ludu, który jest mamiony przez hierarchę tego i owego w odpowiednich krajach oraz jako naiwne społeczeństwo demokratyczne w państwach Zachodu. A wegetarianie kłamią i potajemnie chrupią po kątach kurczaki.
Tylko, ze rozumując w ten sposób sami lokujemy się na pozycji najbardziej "upolitycznionych" i to jednoznacznie, bez złożoności intencji.
.


Komentarze
Pokaż komentarze (39)