oranje oranje
59
BLOG

The Schetyna jak The Edge?

oranje oranje Gospodarka Obserwuj notkę 10

Nie wiem, co Irlandia Platformie zawiniła ani gdzie leżą źródła tej nieustającej fascynacji Wyspą, ale wiem, że porównanie z U2 jest dość karkołomne. Czytam w „Polska” wywiad ze Schetyną zafascynowanym modelem działania irlandzkiej grupy U2. I że teraz rząd będzie jak Bono i spółka; spotykamy się przed koncertem, gramy i rozjeżdżamy się po świecie. Sama skuteczność.

Wszystko pięknie, ale nasz nadodrzański The Edge nie dostrzega, że przedsiębiorstwo U2 uznaje się w Irlandii za krańcowych hipokrytów, którzy z jednej strony wspierają charytatywne akcje, a z drugiej – rżną na kasie irlandzkiego fiskusa aż miło.

O sprawie wypowiadał się już na początku roku minister irlandzkich finansów Brian Lenihan, który otwartym tekstem poinformował, że 95% dochodów U2 opodatkowana jest poza Irlandią (a konkretnie w Holandii, gdzie działa headoffice grupy). Minister wyliczył nawet, że skarb Republiki potencjalnie stracił na tym ileś tam milionów euro i… i właściwie na tym się skończyło, bo rzecznik rządu…, tfu…, rzecznik U2 stwierdził, że wypchajcie się, gramy na całym świecie i płacimy na całym świecie.

- Nie ma nic nielegalnego w korzystaniu z zagranicznych przepisów podatkowych, ale kłóci się to z postawą Bono walczącego z ubóstwem… - dodał jeszcze Lenihan, zaznaczając, że Republika z podatkków finansuje tak cenną dla Bono pomoc dla ubogich..

Nie wiem, czy te właśnie konotacje miał na myśli Schetyna, ale może już teraz warto sprawdzić ilu członków rządu postanowiło korzystać z rajów podatkowych wzorem swoich idoli z Irlandii.

 

oranje
O mnie oranje

Mieszkańcy Bulandy, jednakowoż, wciąż z niej uciekają. Tak się tam przyzwyczajono do bycia wiecznie dymanym, że zaczęli dymać siebie nawzajem. Opresja przeszła w self-service, jesteśmy pierwszym samouciskowym narodem świata. P. Czerwiński, Przebiegum życiae A chłopaki jak chłopaki. Generalnie nie różnimy się. Ja, emigrant ze swoim odrzuceniem roli emigranta (odrzucam ją od pierwszego dnia tutaj), poruszam się po świecie jak piłkarz, któremu pękła gumka w spodenkach, ale jest dobre podanie, więc zapierdziela się w jej stronę trzymając gacie jedną ręką. Może gola się strzeli jakiego, a gacie się przecież wymieni. Oni w Polsce, w swoich rolach i zawodach, bez obciążenia emigranckiego, w kraju swoim, z językiem swoim i przyjaznym państwem – podobnie. Wolność, pomysły, projekty, działania... - ale też z jedną cały czas, od 20 lat, ręką trzymający galoty projektów, spłacanych kredytów, bezpiecznych i niebezpiecznych związków. Nie ma radości w tej grze, nie ma fascynacji tym sportem jakim jest życie. Nie jesteśmy chyba dziś narodem czerpiącym radość. Nie ma jej na ulicy, w rozmowie, przy grillu czy na zakupach. Żeby radość zresztą czerpać trzeba mieć źródło jakieś. Sign by Danasoft - For Backgrounds and Layouts

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Gospodarka