Tusk: Rząd monitoruje sytuację na stacjach
Szef rządu poinformował na dzisiejszym posiedzeniu w KPRM, że sytuacja na stacjach benzynowych jest na bieżąco monitorowana przez państwowe instytucje. Donald Tusk podkreślił, że obecnie nie widać jeszcze dużej skali zjawiska, szczególnie ze strony zachodniej granicy. Jednocześnie przyznał, że różnice cenowe mogą przyciągać kierowców z innych krajów.
- Na razie nie mamy do czynienia z jakąś masową turystyką paliwową, przede wszystkim z kierunku zachodniego, czyli wyjazdami do Polski po tańsze paliwo, ale nie ulega wątpliwości, że pojawią się chętni, szczególnie zza zachodniej granicy, aby to tańsze paliwo w Polsce kupować - oznajmił.
Niemcy tankują w Polsce. "Przejechałem 50 kilometrów”
Relacje z przygranicznych stacji pokazują jednak, że zainteresowanie już rośnie. Na stacjach w pobliżu granicy, m.in. w Lubieszynie, pojawia się coraz więcej aut na niemieckich tablicach - podaje Polsat News, który wysłał tam swojego reportera.
Powód jest prosty – wyraźna różnica cen. Benzyna 95 w Polsce kosztuje 6,16 zł za litr, a w Niemczech w przeliczeniu na złotówki - 8,83 zł. Z kolei za diesla od dziś trzeba zapłacić 7,60 złotych, podczas gdy w Niemczech 9,73 zł. Bez interwencji na rynku paliw możliwe, że w najbliższym czasie płacilibyśmy za paliwa tyle, ile nasi zachodni sąsiedzi.
- W porównaniu do Niemiec, benzyna jest tu tańsza o 40 eurocentów - mówił jeden z niemieckich kierowców w Polsat News. - Przejechałem 50 kilometrów po tańsze paliwo - dodał inny. Z kolei polscy kierowcy na razie nie widzą zagrożenia.

"Ceny Paliwa Niżej" - CPN
Od 31 marca obowiązują w Polsce maksymalne ceny paliw w ramach pakietu „Ceny Paliwa Niżej”.
Ceny są ogłaszane przez ministra energii w Monitorze Polskim, obowiązują od dnia następnego po publikacji, a w przypadku świąt i dni wolnych – do najbliższego dnia roboczego. Nowe przepisy przewidują też surowe sankcje - sprzedaż powyżej ceny maksymalnej grozi karą do 1 mln zł, kontrole prowadzi Krajowa Administracja Skarbowa.
Doświadczenia innych krajów pokazują, że turystyka paliwowa może szybko stać się problemem. Na Słowacji wprowadzono już ograniczenia, m.in. limity tankowania i wyższe ceny dla zagranicznych kierowców. W Polsce na razie takich decyzji nie ma, ale rząd ich nie wyklucza.
O możliwych działaniach wspominał minister energii Miłosz Motyka. - Gdy będziemy widzieli, że ta "turystyka paliwowa” zaburza podaż na naszych stacjach (…) nie wykluczamy podjęcia decyzji o ograniczeniu w zakresie sprzedaży paliw dla obcokrajowców - zapowiedział. Ewentualne decyzje mają wynikać z zebranych danych m.in. od Orlenu oraz resortów odpowiedzialnych za rynek paliw.
Fot. Premier Donald Tusk/PAP
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (25)