Jarosław Kaczyński nienawiść ugniata w dłoniach i ciska jej czarnymi, obłąkanymi kulami w społeczeństwo. Niby dlaczego nie powiedzieć tego Rodzicom śp. Marka Rosiaka, skoro już tyle zostało powiedziane?! Powiedzieć im wprost, z telewizora, że ich syn zginął, bo popierał „przemysł nienawiści”?
Pracował przecież w biurze PiS-u, więc na pewno też generował nienawiść.
Jak by nie generował, to by trzymał się z daleka. Ergo: Rosiak nienawidził. Pracował dla Kaczyńskiego.
Można też Rodzicom powiedzieć, że się dochrapał. I że matka-ojciec wychowując go w oparach własnych fantazji na temat Polski mylili się grubo i sami go skazali na los, który stał się jego udziałem. Że oni nie lepsi. Warto im uzmysłowić, że pogrzeb ich syna będzie „żerowaniem na grobach”. I napomnieć co do najnowszych trendów dozwolonego czasu obnoszenia po zmarłym – na swoją prośbę zresztą - żałoby.
I niech też koniecznie nie przerzucają się odpowiedzialnością za śmierć ich syna, bo to najgorsze, co może nas spotkać. Kto im to powie?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)