Śmialiśmy się wszyscy i obruszaliśmy na wuwuzele z RPA. Że takie hałaśliwe i od słoni wzięte, jak czterech Małyszów na ośmiu skoczniach. No – ale oni tak już muszą, ci w RPA. Przypomnijcie sobie. Było tak? Dziś Szpakowski po którejś z akcji: „Piękne wsparcie publiczności – wiele osób stoi!”.
Lata mi na razie piłkarska reprezentacja Polski, lata mi i kwiatem kalafiora powiewa. Może się to zmieni. Ducha w niej nie ma, a już w kibicach, to zmilczę przez litość. Nie wiem jakim trzeba być desperatem, żeby być kibicem reprezentacji Polski. Zresztą: „kibic” i „reprezentacja” - to się wyklucza. Niech Wam jednak będzie, zapełniacze trybun na Dwa-Dwanaście. Nie moja to rzecz.
Reprezentacji Polski będę kibicował, owszem, ale pod warunkiem, że się przekonam i że wszyscy będą mieli Orła na piersi, a nie jak ostatnio Smuda koszulę z reklamą sieci komórkowej bez. Trener w trakcie meczu z Argentyną występuje w polo-enerdowskim bez Godła. Nie rozumiem.
Dziś na trybunach w pierwszej połowie było:
„jesteśmy z wami, Polacy, jesteśmy z wami”;
„my chcemy gola, Polacy, my chcemy gola”;
„kto wygra mecz? Polska!”;
„Polska – klask-klask-klask”;
„klask-klask-klask”;
bębnienie bębna: „bum bum bum”;
po faulu na Obraniaku: „wypierdalaj, wypierdalaj”;
„Obraniak, Obraniak”;
„gwizd, gwizd, gwizd”;
To wszystko. NĘDZA.
Te, kibole reprezentacji. Wuwuzele tanio załatwię! Prawie nieużywane.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)