Andrzej Lepper pokazał, że można mu napluć w twarz, a on będzie dalej się uśmiechał i mówił, że jest super. Decyzja władz Samoobrony jest kuriozalna i niezrozumiała.
Jeszcze wczoraj wydawało się, że koalicja jest już przeszłością. Ba jeszcze nawet dziś rano zarówno Lepper jak i większość działaczy Samoobrony mówiło: wychodzimy. Po południu Samoobrona zmiękła.
Koło południa, według moich informacji, zaprosił do siebie Waldemara Pawlaka i ku swojemu rozczarowaniu usłyszał, ze PSL nie będzie chciało zastąpić Samoobrony w koalicji. A Kaczyński zaczął nerwowo szukać wyjścia awaryjnego. Czy było nim wystąpienie ministra sprawiedliwości? Prokurator generalny oświadczył wprost, że dowody na udział Andrzeja Leppera w aferze korupcyjneji są mocne.
A więc Samoobrona mimo że PiS raz za razem wymierza jej policzek zostaje w koalicji. I decyzja tak naprawdę podjął jednoosobowo Lepper.
Czy Wódz Samoobrony się czegoś tak przestraszył, że będzie tak tańczył jak mu teraz Jarosław Kaczyński zagra? Tylko czego boi się wódz? Czy CBA ma aż tak naprawdę mocne dowody, ze Lepper wprost z salonów może trafić niczym Pęczak do aresztu? Czy przestraszył się losu jaki za chwilę spotka jego druha Stanisława Łyżwińskiego? A może wiedział, ze musi zostać w koalicji bo odejdą od niego posłowie siedzący w Sejmie dla tych 10 tys. zł miesięcznie.
Pewne jest jedno: premier Kaczyński złamał Leppera. I zostaje już tylko jedno pytanie. Jak długo może trwać koalicja oparta na strachu. Pewne jest to, że do piątku Lepper nie zdoła się oczyścić. A zatem taki układ może być dłuższy. Może trwać pół roku, rok, a nawet do końca kadencji. A w tym czasie CBA może wziąć się za kolejne partie. Może tym razem na celowniku znajdzie sie największe ugrupowanie opozycyjne?
Można sądzić, że mimo pogody za okne wakacje na pewnoe będą gorące!





Komentarze
Pokaż komentarze (20)