Nie mamy stadionów, dróg i w ogóle z przygotowaniami do mistrzostw w piłce kopanej jesteśmy głęboko w Dolinie Rospudy. Ale za to już wkrótce będziemy mieli „Eurosteki 2012".
Póki co steka, a konkretnie dwa otrzymał marszałek Sejmu Ludwik Dorn. Podobno wielki smakosz mięsa i jak się okazuje promotor polskich hodowców bydła.
Sygnał SMSa zawsze wywołuje u mnie dreszczyk emocji. „Kto chce czego ode mnie? Zarobiony jestem! Jem przecież!" - pomyślałem wściekły, sięgając po telefon. Nie przypuszczałem nawet, że to co się wyświetli na ekraniku poczciwej komóreczki będzie newsem dnia ;) A treść SMSa była następująca: „Biuro Prasowe Kancelarii Sejmu informuje: wizytę u Marszałka Sejmu RP złoży Zarząd Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego. Foto-op tuż przed. Zapraszamy" (podkreślenie moje)
Co u licha Marszałek ma wspólnego z tymi lobbistami, pardon hodowcami? Czemu przyjmuje akurat hodowców bydła, a nie np. karpia? Odpowiedź pojawiła się szybko.
- Jak pan marszałek nie był jeszcze marszałkiem skosztował naszej wołowiny z łąk nadbużańskich na jednej imprezie gdzie był jurorem. I powiedział: „przyjdźcie do mnie za trzy miesiące jak będzie po wyborach pomogę wam!" Zeszło się trochę dłużej, ale mimo to pan marszałek dotrzymał słowa - tłumaczył jeden z gości.
Więc jakie wsparcie obiecał marszałek? - Duchowo, mentalnie. To nie wystarczy, ale to też pomoc - stwierdził pytany.
Hodowcy byli zachwyceni spotkaniem. Krwawy Ludek, jak mówią o nim jego byli podwładni z MSWiA, okazał się równym chłopem, który zna się na hodowli bydła. (czy to ma wyjaśniać zagadkę dlaczego akurat on kieruje instytucją w której jest tyle świętych krów?) W każdym razie Marszałek ponoć wie nawet w jakich krajach są w trawach specjalne mieszanki ziół, które maja wpływ na smak mięsa. A jak zapewniali dziennikarzy jego goście, nawet część osób z branży nie ma pojęcia o takich szczegółach.
Choć na razie Dorn obiecał pomoc nieco wirtualną, podczas rozmowy powstał pomysł, aby hodowcy bydła skorzystali z okazji Euro 2012. Na mistrzostwa mają powstać specjalne steki promujące mięso z naszych hodowli.
Za taką mentalną pomoc pan Marszałek dostał całkiem realne - dwie polędwice. Ciekawe czy wpisze je do rejestru korzyści majątkowej. Przecież mięso ostatnio w cenie ;)
Cała ta impreza wygląda jak stek. Stek bzdur. Bo jak można określić inaczej to czym zajmowała się dzisiaj druga osoba w państwie?
PS Wypowiedzi hodowców bydła mam dzięki uprzejmości Beaty Lubeckiej z Radia Zet. Betty – serdeczne dzięki :)





Komentarze
Pokaż komentarze (15)