Paweł Zalewski i Karol Karski usiedli obok siebie. I to nie byle gdzie bo na konferencji prasowej PiS. Panowie nawet próbowali się uśmiechać i udawać, że wszystko jest w porządku.
Zawieszony wiceszef partii i ten, który domaga się dla niego surowej kary siedzieli i wspólnie bronili prezydenta - zapewniając, że podejmuje najlepsze decyzje dotyczące tarczy antyrakietowej.
- Czy naprawdę wydaje się państwu, że jestem nie na miejscu? - dziwił się Paweł Zaleski kiedy pojawiły się pytania czemu uczestniczy w tej konferencji. I to mimo, iż został zawieszony w partii, a także skrytykowany przez kolegów za to, że ośmielił się wyrazić własne zdanie o kompetencjach szefowej MSZ Anny Fotygi.
Ba, Zalewski nie tylko przyszedł na spotkanie z mediami. Nawet usiadł ramię w ramię z Karolem Karskim, który niedawno nie zostawił na nim suchej nitki atakami w TV. Co więcej bronił prezydenta Kaczyńskiego. Tego samego, który ostatnio oświadczył, iż zakończył znajomość z Pawłem Zalewskim.
- Rozumiem intencję tego pytania, ale spróbuję odpowiedzieć roztropnie - stwierdził szef klubu parlamentarnego PiS Marek Kuchciński. Zamiast tego był długi wykład, że klub parlamentarny nie jest tożsamy z partią. A poza tym sprawa posła Zalewskiego jest dopiero w sądzie partyjnym, a ten jeszcze niczego nie postanowił.
Wygląda na to, że albo Zalewski zrozumiał, iż nie ma dla niego życia poza PiS (chyba, że chce być w wiecznie nic nie robiącej opozycji) albo że tarcza antyrakietowa zjednoczyła podzielonych działaczy PiS.
Jest też jeszcze jedno wyjaśnienie: Zalewski postanowił zostać świętym za życia i zaczął się umartwiać oraz pokutować. To wiele tłumaczyłoby. Zwłaszcza fakt pojawienia się w towarzystwie Karskiego.





Komentarze
Pokaż komentarze (10)