PiS droczy się z „przystawkami". Odwołanie prezesa ARiMR było kolejnym ciosem wymierzonym w Leppera. Ale decyzji o zerwaniu koalicji dziś chyba nie będzie.
Politycy PiS i zapewniają, że ciągle czekają na odpowiedź koalicjantów w sprawie listu, w którym określił „warunki dobrego rządzenia". "Piątek trwa do północy" - twierdzi szef Klubu Parlamentarnego PiS Marek Kuchciński.
Ale Jarosław Kaczyński byłby największym frajerem na świecie gdyby uwierzył Giertychowi i Lepperowi, że tym razem będą grzecznie współpracowali z rządem i żadnego numeru nie wywiną.
„Mam wrażenie, że tym razem celem Kaczyńskiego jest zmuszenie szefów LPR i Samoobrony do płaszczenia i upokarzania się po to żeby odwlec widmo wyborów. Ale jak już będą pewni, że ich skomlenie przyniosło skutek Kaczyński zarządzi skrócenie kadencji Sejmu" - mówi pewna osoba obserwująca całą sytuację z bliska. I sytuacja z dowołaniem prezesa ARiMR jest tego najlepszym dowodem. Stało się to chwilę po tym jak Janusz Maksymiuk usiłował łagodzić sytuację w koalicji.





Komentarze
Pokaż komentarze (16)