Zacznę od trudnego pytania. Gdzie można było dziś spotkać najbardziej poszukiwaną osobę w Polsce? I dlaczego TVP nie będzie miała na przebitkach Jarosława Marca choć była jedyną ekipą, która stała koło niego? (a na końcu znajdziecie nowy dowcip)
I odpowiadam, bez zbędnego czekania. Jarosław Marzec pojawił się dziś w warszawskim sądzie okręgowym. Miał być świadkiem w mojej sprawie. Nie wiem skąd TVP dowiedziała się (ale może wie ktoś np. z pewnego ministerstwa?) o tym, że w ciągnącym się od lat (i do dziś nie budzącym najmniejszego zainteresowania mediów) nudnym procesie o naruszenie dóbr cywilnych świadkiem będzie były szef CBŚ. (kiedy jakieś półtora roku temu albo i dawniej składaliśmy z mecenasem wniosek o jego przesłuchanie Marzec był skromnym szefem CBŚ w Trójmieście i miał zeznać w sprawie tamtejszego półświatka oraz ludzi z nim powiązanych) Przed salą sądową czekali już ludzie z Wiadomości. Koniecznie chcieli wejść na salę i filmować sprawę.
Koło sali krążył niepozorny pan. Jako, że nie miał brody ekipa telewizyjna, ale nierozgarnięci ludzie pracują w TVP, nie zwracała na niego uwagi. A ponieważ, nie przybył powód sprawę od razu zdjęto z wokandy. I wciąż zastanawiam się kto nasłał TVP. Skąd ludzie Patrycji Koteckiej wiedzieli o sprawie? Może pan się zajmie tym przeciekiem ministrze Ziobro?
A propos ministra sprawiedliwości. Właśnie dostałem SMS-em dowcip. „Polska zarejestrowała kolejny regionalny produkt w UE. Alkohol „Ziobrówka". Jest to słaby adwokat na kaczych jajach" :)
A przed chwilą usłyszałem drugi dowcip, wymyślany przez naszych parlamentarzystów:
Ponoć pewien poseł chciał popełnić samobójstwo, ale ABW nie zastało go w domu ;)





Komentarze
Pokaż komentarze (18)