Krzysztof Osiejuk
Posłuchaj, to do Ciebie
140 obserwujących
1441 notek
4747k odsłon
2113 odsłon

Michael Bloomberg, czyli po ile informacja?

Wykop Skomentuj26

        Ponieważ ostatnio jestem tak zarobiony, że nie mam głowy do tego, by żyć, dziś nie będzie nowej notki, ale za to jeden z nowszych tekstów do "Gazety Finansowej" o sprzedawcy informacji, Michaelu Bloombergu. Swoją drogą, polecam tę gazetę. Ona wprawdzie kosztuje aż 10 zł., ale to przecież zaledwie 4 zł. więcej od całego tego chłamu, z "W Sieci" na czele, a ile wrażeń!

        Jeśli przyjrzymy się publikowanej już od wielu lat przez “Forbesa” liście najbogatszych ludzi na świecie, niemal w jednej chwili zauważymy, że sposobów na to, by się tam znaleźć jest niemal tyle, ile uczestników tej zabawy, jednak po tym, jak owe towarzystwo spróbujemy jakoś sklasyfikować, okaże się, że jednak zdecydowana mniejszość z nich zasłużyła się tym, że najpierw coś wymyślili, następnie to coś wyprodukowali, no a w końcu to coś sprzedali za pieniądze na tyle duże, by dzięki temu stać się współwłaścicielami świata. Spójrzmy na pierwszą dwudziestkę tego rankingu. Na pierwszym miejscu jest wprawdzie oczywiście Bill Gates, a więc człowiek, który dał nam komputer. Większość dalszych miejsc jednak zajmują albo zwykli spekulanci, a więc ludzie, których jedyny pomysł na życie sprowadza się do tego, by kupić taniej, a sprzedać drożej, albo – co jeszcze gorsze – tacy, którzy tak naprawdę osobiście nie potrafili wymyślić nic, a swoją fortunę zawdzięczają temu, że ich ojciec, czy dziadek, cały interes wraz z jego obsługą zostawił im w spadku, a oni dziś już tylko uważają, by osoby, które zatrudniają ich nie okradały. Dobrym przykładem jest tu dziś najbogatsza na świecie rodzina Waltonów.

      I faktycznie, prawda jest taka, że poza Gatesem, z autentycznych twórców znajdziemy tam już tylko Amancio Ortegę, Larry’ego Ellisona, braci Koch, Bernarda Arnault, Jeffa Bezosa, Marka Zuckerberga, Sheldona Adelsona, no i tych dwóch od Google’a. Reszta, to, jak mówię, albo spekulanci, albo spadkobiercy. No a wśród całej dwudziestki jest ktoś, kto nie jest ani spekulantem, ani spadkobiercą, ani kimś, kto był na tyle sprytny, by wymyślić super produkt i go sprzedać, a mimo to ma te swoje paręnaście miliardów dolarów i nic nie wskazuje na to, by miał je nagle stracić. Mam na myśli Michaela Bloomberga, współtwórcę i właściciela największej na świecie agencji informacyjnej o skromnej nazwie Bloomberg L.P., człowieka przy którym nawet David Thomson ze swoim Reutersem jest taaaaki malutki.

      Ktoś odpowiednio uprzedzony powie, że nie jest wielkim osiągnięciem odnieść sukces, nawet tak wielki, jak to obserwujemy w przypadku Bloomberga, jeśli przede wszystkim zauważymy, że człowiek nie ma na nazwisko Thomson, ale Bloomberg właśnie, a jego partnerzy w biznesie, z którymi on cały ów informacyjny interes rozkręcił, również noszą wiele mówiące nazwiska, a więc Secunda, czy może jeszcze bardziej – Zegar. I, owszem, ów tercet w postaci Bloomberga, Secundy i Zegara robi wrażenie, co nie zmienia faktu, że z całą pewnością trzeba im oddać to, co do nich należy. Przyjrzyjmy się więc, jak to wszystko się zaczęło.

       Oto mamy dzień 14 lutego 1942 roku, kiedy to w szpitalu w Bostonie urodził się Michael Rubens Bloomberg. Jego rodzice, William Henry Bloomberg oraz Charlotte Rubens, pochodzący z rodzin rosyjskich Żydów, kiedy przyszedł na świat ich wybitny syn, prowadzili dość zamożne życie w miejscowości Allston w stanie Massachusetts. Kiedy chłopiec miał dwa lata, rodzina na kolejne dwa lata przeniosła się do Brookline w stanie Massachusetts, by wreszcie wylądować w Bostonie, gdzie w roku 1964 młody Bloomberg ukończył studia na miejscowym uniwersytecie, uzyskując tytuł inżyniera- elektryka, natomiast już dwa lata później w Szkole Biznesu Harvarda zdobył bardzo prestiżowy tytuł MBA.

      W roku 1973 Michael Bloomberg został partnerem generalnym w Salomon Brothers, jednym z wielkich banków inwestycyjnych na Wall Street, gdzie początkowo zajmował się handlem akcjami, a następnie procesami wytwórczymi oprogramowania. I oto nadszedł dla dalszej kariery Bloomebrga kluczowy jak się zdaje rok, kiedy Salomon Brothers zostało wykupione przez Phibro Corporation, a sam Bloomberg został zwolniony z pracy z odprawą w wysokości… 10 milionów dolarów.

       Zamiast rzucić się w wir korzystania z życia, Bloomberg postanowił w całości zainwestować otrzymane pieniądze i w roku 1981 wspólnie ze wspomnianymi wcześniej Secundą, Zegarem, oraz pewnym niezwykle zdolnym matematykiem o nazwisku Duncan MacMillan, założył firmę o nazwie Innovative Market Systems. Swój plan biznesowy oparł na założeniu, że Wall Street, podobnie jak zresztą cała branża finansowa, gotowi są płacić ciężkie pieniądze za biznesowe informacje, pod warunkiem, że owe informacje będą gwarantowały najwyższą jakość, będą przekazywane we wszystkich możliwych formach, no i oczywiście dostarczane najszybciej jak to tylko możliwe.

Wykop Skomentuj26
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale