Trafiłem w "Gazecie Wyborczej" na bardzo ciekawy wywiad z Waldemarem Krzystkiem pod zmanipulowanym tytułem "Ja już swoje świeczki zapaliłem". Wbrew pozorom, jakie może nieść ze sobą ten tytuł, reżyser "Małej Moskwy" wcale nie biegnie ochoczo na groby krasnoarmiejców na sygnał GW:
"Zapalmy znicz czerwonoarmistom"
Wręcz przeciwnie. Przeczytajmy, co ma do powiedzenia:
"Poza tym, nie lubię takich akcji. Za PRL-u był przymus obchodów Dnia Zwycięstwa, były capsztyki z okazji rocznicy Rewolucji Październikowej. Wszystko oparte na fałszu, udawaniu miłości i szacunku, po to, żeby nie mówić prawdy".
Każdemu cmentarzowi i każdej mogile należy się szacunek, a cmentarze wojenne są objęte szczególną ochroną w każdym cywilizowanym kraju. Troska o nie należy do obowiązków gminy, wiążą nas w tym względzie też umowy międzynarodowe. Sam pisałem w serwisie Wiadomości24.pl o haniebnej dewastacji cmentarza przy al. Karkonoskiej.
Jestem za tym, żeby otaczać należytym szacunkiem każdy cmentarz wojenny w Polsce! Jeśli chcemy od innych wymagać należytego szacunku dla naszych cemnatrzy, powinniśmy w tym względzie być w porządku. Jednak mam pewne "ale" wobec akcji "Gazety Wyborczej". A nawet więcej "ale".
Ale: niech to nie będzie odgórnie organizowana akcja!
Ale: nie 9 maja, ani 17 września!
Ale: czy w kontekście ostatnich wydarzeń w naszym kraju nie byłaby bardziej pożądana akcja zapalania zniczy na grobach ofiar katastrofy smoleńskiej i pod krzyżami i pomnikami poległych w Katyniu?
Ale, ale, ale...
Adam Degler, dziennikarz obywatelski


Komentarze
Pokaż komentarze (3)