ossad ossad
495
BLOG

Alfabet humoru oPOrnego. Cz. 4: G-H

ossad ossad Polityka Obserwuj notkę 0

GAMONIE I KRASNOLUDKI

Komitet Wyborczy Wyborców Gamonie i Krasnoludki powstał w 2006 r. Jak piszą na swojej stronie: "Była to reakcja na zaistniałą degrengoladę dotychczasowych autorytetów w naszym kraju i całkowity upadek zwyczajów życia publicznego". W tych słowach wyczuwało się wówczas przede wszystkim ostrą krytykę koalicji PiS-Samoobrona-LPR, jednak dzisiaj brzmią one coraz bardziej aktualnie, prawda? Twórcą Komitetu jest nie kto inny, tylko słynny Waldemar "Major" Fydrych, który stworzył wrocławską Pomarańczową Alternatywę.

Major nie odnalazł się w nowych realiach Polski pod rządami koalicji PO-PSL.Oto, jak opisywał swoje perypetie na blogu:

 "Od listopada 2007 do kwietnia 2008 trwało dosyć surrealistyczne śledztwo dotyczące Krasnoludków. Głównymi bohaterami tej maskarady byli reprezentujący komisariat na Wilczej 21 w  Warszawie sierżant Arkadiusz Bień oraz reprezentujący Prokuraturę Rejonową Warszawa Śródmieście - Północ asesor Leszek Ochniewicz. Dzięki ich nadgorliwości i rozbujałej wyobraźni sprawą Krasnoludków  zajmowała się też prokuratura okręgowa i apelacyjna. Za ich bezpośrednią przyczyną sprawa stała się dość pikantna. Ale jeżeli ktoś uzyskał sukces to nie tyle oni co autorzy tej intrygi, którym udało się ośmieszyć prokuraturę i policję i pokazać, że po zwycięstwie Platformy nic się nie zmieniło, że oczekiwania wyborców dotyczące przywrócenia normalności są iluzją. Pośrednio ośmieszyło to Ministrów Ćwiąkalskiego i Schetynę, ale też pokazało prawdę o policji i prokuraturze".

 

GMO

W sprawie GMO dawkę śmiechu z rządzących i ich pomagierów zafundowały nam, jeśli można tak powiedzieć, czynniki zagraniczne. A dokładnie: Wikileaks. W depeszach ujawnionych przez ten portal znalazły się materiały z depesz kompromitujących w oczach opinii publicznej lidera PSL Waldemara Pawlaka oraz szefa działu nauka w "Gazecie Wyborczej" Sławomira Zagórskiego. To znaczy, powinny one ich skompromitować, przy założeniu, że informacje o nich dotarłby do tejże opinii.

Kto głosował za GMO w Polsce? Znalezione na blogu Czerwonego Kła (kliknij w obrazek, aby wejść na bloga).

W tej sprawie mieliśmy wyjątkowy popis stosowania autentycznej cenzury w mediach głównego nurtu, o czym pisała blogerka Salonu24.pl, Hanna Fona. Rzeczywiście, łatwiej znaleźć w internecie oświadczenie redaktora Zagórskiego, niż informacje na temat jego lobbystycznych perypetii zamorskich. Co prawda przytacza on komentarze internautów, którzy natychmiast wyczuli "o co kaman", ale nie omieszkał dodać, że "gdy czyta się, ile żółci i obrzydliwych komentarzy jest w polskim internecie - nie powinno to dziwić". Dokładam zatem swoją pełną żółci cegiełkę. Więcej o lobbingu GMO w polskich mediach - tutaj.

A Pawlak? Przywołajmy znów bloga Hanny Fony:

"Pawlak stwierdził, że niechęć do biotechnologii to relikt czasów terroru PiS, i że już to przeszłość. Teraz wszystko się zmieni. Po czym zasugerował, że jego rząd powolutku, powolutku, małymi kroczkami, niezauważenie będzie dążył do "otwarcia Polski na GMO".

 

HALL KATARZYNA

Z panią minister edukacji narodowej zapoznaliśmy się już w poprzednim odcinku. Tu tylko przypomnijmy wyśmianą straszliwie ustawkę pani minister z dziennikarzami Super Expressu, której efektem były fotki pani minister z opuszczonymi spodniami. Nawet pod pełną kuratelą mediów zdarzają się okrutne wtopy!

 

HISTERIA ANTYPISOWSKA

Jedno z głupszych zjawisk w Polsce. Zwykle jest tak, że im dłużej pozostaje zduszona, tym mocniej wybucha w głównych ośrodkach sterujących. Tak było choćby w tygodniu żałoby po katastrofie smoleńskiej. Najpierw widzowie TVN24 musieli się na chwilę przyzwyczaić do zupełnie nowej narracji. Okazało się, że w samolocie, który leciał na uroczystości katyńskie znajdowała się elita, a nie wataha. W tamtej kompletnie nienormalnej sytuacji, zrobiło się - zupełnie paradoksalnie - normalnie. Oddając cześć tym bohaterom, Polacy mieli możliwość jakby symbolicznie oddać cześć tamtym polskim bohaterom. Akcja "Nie dla Wawelu" okazała się przedwczesna. Nie wywołała spodziewanej histerii.

W tych okolicznościach dziennikarka "Gazety Wyborczej" Ewa Milewicz dokonała przełomowego odkrycia. Odkryła, że wezwaniem do histerii antypisowskiej mogą być zarówno słowa prezesa Kaczyńskiego, jak i jego milczenie: 

"Z milczenia Jarosława Kaczyńskiego po Smoleńsku niczego nie można było wnioskować".

Jednak w dalszym ciągu wiekopomnego tekstu pojawiają się wnioski wywiedzione z kilku słów, których użył Jarosław Kaczyński w przemówieniach pogrzebowych; okazało się, że:

"do Polski ze Smoleńska przybywa partia gniewu, łomotu, rozrachunków"; "Wina Tuska, na razie mgławicowa, za chwilę stanie się winą konkretną, kwalifikującą się pod Trybunał. W IV RP. W takim rozumowaniu wszystkie trumny służą sprawie PiS.".

I wreszcie:

"IV RP stoi u bram".

No a dalej to już pooooszło!

Tekstów, które mogłyby być opatrzone tagiem: "histeria antypisowska" jest niezliczona ilość. Na tym polu (czy też po hallowemu: "odcinku") jest wręcz ostra rywalizacja o to, kto pójdzie w większy pure nonsens, czyli po prostu bardziej odleci. Wydaje mi się wszak, że na podium powinni stanąć:

I. Stefan Bratkowski za tekst "Bez niedomówień", w którym przedstawia analogie kaczyzmu do nazizmu.

II. Waldemar Kuczyński za całokształt; ostatnio za tekst o tym, jak PiS dąży do wojny z Unią Europejską, Niemcami i Rosją.

III. Stefan Niesiołowski za całokształt; ostatnio choćby za wypowiedzi o tym, jak to Jarosław Kaczyński chce podpalić Polskę.

Staszewski: nie bałem się. Lipiński: mnie oblewał po prostu zimny pot. Michnik: mnie też, mnie też.

Zdarzają się też na szczęście powroty do równowagi psychicznej. Ot, choćby Muniek Staszczyk przyznał ostatnio, że "uległ w 2007 r. antypisowskiemu wirusowi", a Kazik, że uległ antypisowskiej panice

ossad
O mnie ossad

Dawniej zwolennik PO-PiS-u. Teraz sympatyk PiS-u. Sygnatariusz Wrocławskiego Społecznego Komitetu Poparcia Jarosława Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich 2010 r.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka