Mamy najwstrętniejszy rząd, jaki można sobie tylko wyobrazić, najwięcej w nim obłudy, złośliwości, niegodziwości, a do tego jeszcze głupoty, mówimy, i, rzecz jasna, tak jest, to wszystko prawda, to, co myślimy i co mówimy, i to bez ustanku, ustawicznie, ale gdy tylko z tego niegodziwie obłudnego, zlośliwego, zakłamanego i głupiego kraju wychylimy głowę, zobaczymy, że i inne kraje tak samo są zakłamane i obłudne tudzież złośliwe, w sumie też tylko równie niegodziwe (...) Ale co nas obchodzą te inne kraje, obchodzi nas jedynie nasz kraj, i dlatego doprawdy tak bardzo wali on nas po głowie, i to dzień w dzień, że faktycznie już od tak dawna musimy istnieć w całkowitym bezwładzie w kraju, w którym rząd jest podły, tępy, obłudny, zakłamany, a do tego jeszcze bezdennie głupi.
Thomas Bernhard, Dawni Mistrzowie, 1985, tłum. Marek Kędzierski (2005).
Słowa powyższe należą do pisarza austriackiego, którego własny kraj nie ukochał, za co twórca odwzajemnił się zakazem wystawiania swoich sztuk w Austrii do 2059 r. (łamanym). Dzieła totalnego krytyka otaczającej rzeczywistości w jej jednowymiarowości sprowadzonej do postrzegania świata przez kalkę nadrukowanych wielkonakładowych gazet popularyzował w naszym kraju reżyser teatralny Krystian Lupa.
Nie miejsce tu na jakiekolwiek analizy twórczości Bernharda. Warto tylko zwrócić uwagę na to, że nie ma takiego doświadczenia we współczesnym świecie, który byłoby absolutnie jednostkowe, wyjątkowe, swoiste. Polscy patrioci odwołują się ostatnio często do doświadczeń czasów saskich i doświadczeń, zwłaszcza bolesnych i pełnych zagrożeń, naszej historii. Ale realia są inne, niż w XVIII w., choć geopolityka zaczyna przypominać o sobie coraz brutalniej. A może właśnie Austria, naznaczona najpierw hitleryzmem, zagarnięta następnie częściowo przez sowietów, a następnie najzwyczajniej w świecie przez nich oddana normalniejszemu światu mogłaby się okazać bardziej twórczym punktem odniesienia? Z tego założenia wyszedł zapewne Lupa, reżyserując spektakle na podstawie tekstów austriackiego pisarza.
No bo czy ktoś zaprzeczy, że "wali nas po głowie" ten kraj?


Komentarze
Pokaż komentarze