Jeśli ktoś odniósł wrażenie, że polska kampania wyborcza była wyjątkowo brutalna, zapewne przeżyje niemałe zaskoczenie, śledząc losy kampanii szwajcarskiej. Po tym, jak dostałem esemesa od mojej szwajcarskiej rodziny, zacząłem szukać w internecie informacji na temat tamtejszych wyborów. W ciągu piętnastu minut legł w gruzach mit, który mi całkowicie wystarczał przez ostatnich kilkanaście lat: Szwajcarii tolerancyjnej, otwartej i przyjaznej imigrantom, wielokulturowej a do tego w dużym stopniu neutralnej, także światopoglądowo.
Wszystko wskazuje na to, że w dzisiejszych wyborach ponownie - podobnie jak w 2003 r. - zwycięży Szwajcarska Partia Ludowa (SVP), czyli Schweizerische Volkspartei. Od czterech lat jest ona najsilniejszą partią niższej izby parlamentu. Według sondaży, ta najbardziej prawicowa formacja na szwajcarskiej scenie politycznej może liczyć na poparcie ponad 27 procent wyborców, podczas gdy konkurencyjna Socjaldemokratyczna Partia Szwajcarii (SPS) na nieco ponad 21 procent. Kolejnym mitem okazało się sprawne, "jak w zegarku", funkcjonowanie demokracji w Szwajcarii. Wiecie jaka jest średnia frekwencja w tym kraju? Otóż rzadko przekracza ona 50 procent.
SVP idzie do wyborów z hasłem "Wykop ze Szwajcarii czarne owce". Na jej plakatach możemy zobaczyć jak biała owca wykopuje racicami czarną poza obręb szwajcarskiej flagi. Ze strony partii rządzącej można było pobrać grę, w której gracz wcielał się w rolę białej kozy strzegącej granic kraju. Za zadanie miał wykopywać czarne, a wpuszczać białe owce.
Te elementy kampanii wyborczej, jak i ogólna jej wymowa, wzbudziły protesty środowisk lewicowych. Na ulicach Berna doszło dwa tygodnie temu do starć między lewicowymi demonstrantami a zwolennikami SVP, którzy zorganizowali przemarsz ulicami stolicy. Policja użyła gazu łzawiącego, 43 osoby zostały aresztowane. Miały też miejsce inne zamieszki.
Wszystko to nie wróży dobrze Polakom w Szwajcarii. Ci, którzy są uprawnieni do głosowania, dokonują podwójnego wyboru. Na forum "Polacy w Szwajcarii" administrator Bernard pisze: "Jak słychać, zaostrzenia ponoć wymagają dotychczasowe mechanizmy administracyjne, które - w moim odczuciu wystarczająco uciążliwie - stawiały nas w podrzędnej pozycji społecznej w porównaniu z rodowitymi Szwajcarami. Jeszcze ostrzej rezydenci tego kraju mają być administracyjnie dzieleni na swoich i obcych. Wrzucając do jednego worka wszystkich obcokrajowców łatwo zapomnieć o znaczeniu jakie zagraniczne pieniądze i zagraniczni specjaliści mają dla dobrobytu tego alpejskiego kraju.Szczodra gościnność Szwajcarów jest w sporej mierze finansowana z pracy i pieniędzy obcokrajowców."
Mam nadzieję, że udostępnione linki pozwolą zainteresowanym tematem bliżej rozeznać się w ustroju politycznym Szwajcarii, w której działa system demokracji bezpośredniej, dającej ogromną rolę instytucji referendum oraz w bieżącej sytuacji politycznej. Niniejszy tekst ma za zadanie jedynie przybliżyć czytelnikom atmosferę wyborów w kraju, w którym wszystko wydawało się do niedawna "działać jak w zegarku".
66
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (4)