ossad ossad
62
BLOG

Duma ze służby Polsce w szeregach SB

ossad ossad Polityka Obserwuj notkę 4

Tytuł artykułu, jaki ukazał się dzisiaj w serwisie Wiadomości24.pl: "Byłem oficerem SB i nie wstydzę się tego" niewątpliwie spełnia swoją rolę w takim sensie, że przykuwa uwagę potencjalnych czytelników. Można mieć różne skojarzenia w związku z samym tytułem. Myślałem początkowo, że jest to jedna z tych osób, które najpierw funkcjonowały w strukturach Służby Bezpieczeństwa, ale w pewnym momencie zdecydowały się zrezygnować z dalszej działalności tego typu, a nawet przejść do opozycji. Nic z tego!

Bogusław Sielecki jest dumny z tego, że do końca (czyli do początku transformacji) pozostał wierny swoim ideałom i poglądom. A są one szczególne. Zacytujmy:

Wychowany byłem w umiłowaniu ojczyzny jako wartości najwyższej, ponad wszelkimi podziałami politycznymi. Zaszczepiono mi uczciwość, obrzydzenie do prywaty, szacunek do wszystkich ludzi bez względu na pochodzenie, kolor skóry, czy wyznanie.

Niby wszystko ok. Ale dalej czytamy:

Idee Solidarności nie pociągnęły mnie, głównie ze względu na sprzeczność występującą w praktyce związku. Głosząc hasła poprawy bytu narodu, ciągłymi strajkami Solidarność paraliżowała gospodarkę kraju, zmniejszając produkcję, tym samym pogarszając sytuację materialną społeczeństwa.

O, coś mi tu pobrzmiewa język propagandy, która sączyła się z odbiorników telewizyjnych i radiowych w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku w PRL...

Pan Sielecki był nieugięty:

Od dnia 1 marca 1981 r. rozpocząłem pracę jako dyżurny ruchu I klasy PKP. Nie należałem do Solidarności, nie brałem więc udziału w żadnej akcji strajkowej, co było zgodne z moimi przekonaniami i solą w oku lokalnych działaczy związkowych. Różnego rodzaju propozycje osobiste, jak i próby wywierania nacisku nie przynosiły oczekiwanych rezultatów.

Jaką wyglądała w skrócie droga zawodowa pana Sieleckiego? Oto jak ją przedstawia:

Od dnia 16 sierpnia1982 r. rozpocząłem pracę na stanowisku młodszego inspektora Wydziału V-2 Służby Bezpieczeństwa Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej w Katowicach (późniejszy Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych). Działalność Wydziału V-2 obejmowała operacyjną ochronę górnictwa. Od 1 stycznia 1983 r. rozpocząłem naukę w Podyplomowym Studium Akademii Spraw Wewnętrznych w Warszawie, którą w toku studiów indywidualnych ukończyłem już w sierpniu 1983 r. Dnia 30 listopada 1983 r. uchwałą Rady Państwa zostałem mianowany na stopień podporucznika MO, zostając inspektorem Wydz. V-2 SB i obejmując operacyjną ochronę jednej z bardziej znaczących kopalń.  W 1984 r. zostałem starszym inspektorem SB.

Z dniem 7 października 1986 r. awansowano mnie do stopnia porucznika MO. 1 kwietnia 1987 r. zostałem kierownikiem grupy operacyjnej SB w tejże kopalni

Później były różne nagrody i odznaczenia, aż do roku 1988 i 1989. Autor potrafił się odnależć początkowo w nowej rzeczywistości: po wielomiesięcznych staraniach uruchomiłem w 1988 roku (w ramach obowiązującego wówczas prawa), pierwszy w Polsce zakładowy punkt paszportowy.

Jak działał taki interes? 

Z jednej strony pozwalało to kilkutysięcznej załodze kopalni z rodzinami uniknąć wielodniowych kolejek osób oczekujących na wydanie paszportu, z drugiej zaś usprawniało pracę organów paszportowych przez przeniesienie części obowiązków do zakładu pracy petentów, zmniejszyło więc kolejki pod biurami paszportowymi dla pozostałych mieszkańców rejonu.

Logiczne są więc na tym tle kolejne słowa: 

Z zadowoleniem przyjąłem ustawę o działalności gospodarczej z dnia 23 grudnia 1988 r. rządu Mieczysława Rakowskiego jako pierwszy, najbardziej istotny zwiastun przemian, o które walczyłem w ostatnich latach.

Zacytowany wyżej fragment znajduje się mniej więcej w dwóch trzecich długości artykułu. Jakoś tak dziwnie jednak pobrzmiewa, jakby, czy ja wiem... programowo? Idźmy dalej (autor zakończyć miał pracę w SB w sierpniu 1989 roku):

Byłem i jestem przeciwnikiem wszelkich szowinizmów (...). Nacjonalizm błędnie rozumiany jako patriotyzm prowadzi do alienacji kraju na arenie międzynarodowej, w skrajnym przypadku do zbrodni, przykładem których były wydarzenia na Bałkanach po rozpadzie Jugosławii. Próbkę skutków antysemityzmu mieliśmy w Jedwabnym. Rasizm - pobicia czarnoskórych obywateli Polski i ludności cygańskiej w ostatnich latach. Ortodoksyjne wierzenia religijne - w przeszłości wojny krzyżowe, inkwizycja hiszpańska, obecnie terroryzm skrajnych ugrupowań islamskich. Jestem zdeklarowanym globalistą (...).

Najbliżej zawsze było mi do Sojuszu Lewicy Demokratycznej, ale także do Unii Wolności, a potem też do Platformy Obywatelskiej. Pozostałem człowiekiem o poglądach w pełni liberalnych, szanującym wolność i swobodę jednostki.

A zatem mamy tu jakby modelowy przykład poglądów prezentowanych zazwyczaj przez większość czytelników "Gazety Wyborczej". Do tego język przemówień partyjnych sprzed niemal trzydziestu lat i afirmacja pracy dla socjalistycznej ojczyzny, z jak najlepszymi intencjami, pomimo faktu, że pracy w katowickim wydziale SB zajmującym się "operacyjną ochroną górnictwa" musiała towarzyszyć ciężka świadomość wejścia w środowisko, które było odpowiedzialne za masakrę górników w Kopalni Wujek (zaledwie pół roku przed podjęciem pracy przez pana Sieleckiego). Do tego dochodzi bezpośrednie wyznanie politycznych sympatii. Takich a nie innych. I końcowy apel oraz zapowiedź:

Obecnie widzę potrzebę odkłamania najnowszej historii Polski, w której tworzeniu brałem czynny udział. Oficjalna propaganda pokazuje społeczeństwu, niczym w krzywym zwierciadle, jednostronnie wypaczony obraz nie tak odległej przecież przeszłości w rzeczywistości o wiele bardziej złożonej. Jest to sytuacja szkodliwa dla całokształtu rozwoju społecznego Polski.

Być może nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa, jeżeli tylko na to zdrowie pozwoli.

Z kim mamy właściwie do czynienia? Kto tak naprawdę stoi za tymi słowami? Czy indoktrynacja mogła zapuścić aż tak głębokie i trwałe korzenie? Czy może mamy tu do czynienia z jakąś niezwykle wyrafinowaną prowokacją?

Ciekaw jestem komentarzy blogerów Salonu24.pl!

 

ossad
O mnie ossad

Dawniej zwolennik PO-PiS-u. Teraz sympatyk PiS-u. Sygnatariusz Wrocławskiego Społecznego Komitetu Poparcia Jarosława Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich 2010 r.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka