W wersji historii Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich przedstawianej przez popularyzatorów, takich jak Wołoszański, oraz popularnych prawicowych historyków, takich jak Wieczorkiewicz, możemy usłyszeć co nieco o wydarzeniach z czasu Wielkiego Terroru i roli Nikołaja Iwanowicza Jeżowa w nim. Oczywiście się z nimi nie zgadzam jeśli chodzi o wytłumaczenie powodów i przebiegu masowych represji.
Spojrzeń na tą sprawę mamy kilka, dominująca w polskim rynku historycznym jest narracja (tfu, wiem że to marksistowskie słowo) którą określiłbym jako martyrologiczna. Narracja martyrologiczna objawia się przede wszystkim w dziełach skupionych na operacji polskiej NKWD, oraz innych ekscesach dotykających ludność Republiki Rad. Wiadomo - przesiedlenia, rozstrzelania, gwałty, mordy i obozy. To dobrze że nasi polscy historycy dużo na ten temat piszą. Piszą też na ten temat historycy rosyjscy, co zważywszy na to że Rosją władają spadkobiercy Nikołaja Iwanowicza Jeżowa jest nie lada bohaterstwem. Uchylmy zatem kapelusza dla naszych i nie-naszych historyków, po czym zupełnie pomińmy ten wątek w tej notce. Na marginesie wspomnę że cały rozkaz Jeżowa o rozpoczęciu eksterminacji Polaków można znaleźć na blogu pana Rafała Brzeskiego, do czego zachęcam.
W opisywaniu historii Wielkiego Terroru mamy też oczywiście nurt któremu początek dał XX Zjazd. Jako pierwszy, taki opis terroru dał Nikita Siergiejewicz Chruszczow, wybitny zbrodniarz i kat w masowych represjach tamtych czasów uczestniczący.
Terror ten był faktycznie skierowany nie przeciwko resztkom rozbitych klas wyzyskiwaczy, lecz przeciwko uczciwym pracownikom partii i państwa radzieckiego, przeciwko którym wysuwano kłamliwe, oszczercze, niedorzeczne oskarżenia o "dwulicowość", "szpiegostwo", "szkodnictwo", przygotowanie zmyślonych zamachów i tym podobne. [...] Bardzo ciężkie następstwa [...] miała także ta okoliczność, że w ciągu lat 1937–1941 wskutek podejrzliwości Stalina unicestwiono na podstawie oszczerczych oskarżeń wielu dowódców wojskowych i pracowników politycznych.
Ten sposób opisywania dziejów Wielkiego Terroru przewijał się przez całą radziecką i poradziecką historiografię, raz będąc głośniej, a raz ciszej rozgłaszany. Cóż, to co powiedział Chruszczow było oczywiście brednią. Co innego eksterminacja ludności cywilnej, a co innego eksterminacja "pracowników partii i państwa radzieckiego". Chruszczow opisując ich jako uczciwych miał oczywiście rację. Byli to ludzie uczciwi z punktu widzenia Chruszczowa. Byli uczciwi niczym on - brali udział w bestialstwach kolektywizacji i wszystkich poprzednich i przyszłych falach represji. Wreszcie, trafili przed sąd stalinowski i otrzymali za te zasługi kulę w łeb.
O zgrozo, chruszczowowską wersję podchwycili tacy ludzie jak profesor Wieczorkiewicz. Nie wierzycie? Nim wybuchniecie świętym oburzeniem, że szkaluję tego wybitnego badacza historii, że śmiem targać się na autorytet zmarłego, będąc zupełnie nieuprawnionym, to odpowiem zachętą do przeczytania jego dzieła dotyczącego Wielkiej Czystki w Armii Czerwonej. Naprawdę warto, można dostać ją pewnie jeszcze gdzieś na serwisach aukcyjnych lub w ostateczności wygrzebać wersję ebook. Tam jest czarno na białym opisane jak genialni stratedzy, uczciwi, choć obarczeni zbrodniami czasów wojny domowej dowódcy ginął z rąk tej bestyjki Jeżowa i jego mistrza Stalina. Co porażające, pojawia się oskarżenie o wielkoruski imperializm, czy coś takiego, skierowane przeciw niejakiemu Suworowowi vel Rezunowi. Padają oskarżenia pod innymi nazwiskami, których nie pamiętam. Sprawdzę je w przyszłości i napisze o tym oddzielną notkę.
Istnieje jeszcze jeden opis dziejów Wielkiego Terroru. Zwykle przedstawiany jest w dokumentalnych filmach, a opowieść leci jakoś tak: "Szalony paranoik Stalin wymordował masę ludzi, o osłabiło kraj przed zbliżającą się wojną z superpotężnymi Niemcami". To oczywiście nieprawda, z kilku powodów. Teraz jednak, trzymając się tematu notki opowiem o spisku Jeżowa przeciw Stalinowi.
Kim był Mikołajek Jeżow?
Był Rosjaninem. Często mówi się o jego żydowskim pochodzeniu, co jest wygodne dla tych, co całą winą za komunizm chcą obarczyć Izraelitów. Możecie zatem wybrać kim był. Jego kariera była nieco podobna do kariery Stalina. Nie miał jednak przedrewolucyjnego rozdziału w swojej biografii. Nie był jak Stalin terrorystą, a szeregowcem w Armii Cesarskiej. W maju 1917 roku wstąpił do Partii. To był najważniejszy krok w jego życiu. Choć, gdyby wierzyć w znaczenie dat, już dzień jego urodzin zapowiadał to kim zostanie potem. Urodził się bowiem 1 maja 1895 roku. Pracował ciężko, na różnych stanowiskach. Szybko zrozumiał że Moskwa to jedyne miejsce gdzie można zrobić prawdziwą karierę, dlatego od 1923 roku zabiegał o to aby tam przeniesiono do pracy. Wcześniej, bo w 1922 roku wygryzł swojego szefa z Komitetu Wykonawczego Rady Maryjskiego Obwodu Autonomicznego. W sporze poszło prawdopodobnie o walkę między frakcją tubylców, reprezentowanych przez Przewodniczącego KW i Rosjanami, którym szefował Jeżow. Wiatr dziejów wiał właśnie w skrzydła Rosjanom, bo Stalin faworyzował ich w aparacie, więc uwalono Przewodniczącego. Jeżow dostał swoją szansę.
Typowym dla Nikołaja Iwanowicza zagraniem było oskarżanie lokalnych działaczy o niski poziom, o niedostosowanie ich zdolności i wysiłku do wymagań Partii. Pisał do przełożonych że trzeba zrobić z tym porządek. Miał nosa do kadr, podobnie jak Stalin. Był człowiekiem konsekwentnym i działającym logicznie - wszędzie gdzie się pojawiał wspierał frakcję Rosjan-spadochroniarzy, a zwalczał lokalne klany. Tubylcy go nienawidzili, a KC w Moskwie cieszyło się z obrotu sprawy. Nasyłani towarzysze dbali bowiem o to - tak jak Jeżow, aby wszystkie wytyczne Partii były realizowane, a nie sabotowane przez z natury łagodniejszych dla swoich ziomków lokalnych kacyków.
Dzięki ciężkiej pracy i znajomości z bolszewicką wierchuszką dostał się do Akademii Komunistycznej, skończył kurs dla podobnych jemu - niezbyt wykształconych, ale radykalnych działaczy.
Dostał się do Wydziału Organizacyjnego, a potem do Komisariatu Rolnictwa, jako zastępca komisarza. Był zatem wiceministrem rolnictwa. Dla tych którzy już ziewają z nudów, powiem że w roku 1930 stanowisko to było piekielnie ważne. Towarzysze od rolnictwa w związku z kolektywizacją mieli pełne ręce roboty. Tak sprawdzony towarzysz jak Jeżow, kierujący się zasadą "W politikie niet sientiementow", był idealny na to stanowisko. Rozpychał się rękami i nogami, postulował masę zmian organizacyjnych, skarżył się na miękkość i brak dobrej woli u towarzyszy zajmujących stanowiska w rolnictwie. Lubił się żalić na element eserowski, który potem tak zacięcie tropił i eksterminował.
Był tak sprawny, że stał się szybko - bo tego samego roku - Kierownikiem Wydziału Kadr Komitetu Centralnego. Zaprowadził tam bolszewickie porządki.
Jak przystało na porządnego specjalista od administracji, zaczął od eliminacji elementów które nie pasowały do twardych zasad Partii. Wyrzucono około 18% członków Partii, co było ogromną liczbą. Jeżow nakazał przełożonym zbieranie informacji na temat swoich podwładnych, a podwładnym pisanie donosów na swoich przełożonych. Był potężny, ale jego wpływy wciąż rosły.
Został po pięciu latach ciężkiej pracy i realizacji wytycznych Stalina, Sekretarzem KC i Przewodniczącym Komisji Kontroli Partyjnej. Lenin, gdyby żył pewnie powiedziałby o nim to samo co o Stalinie. Doprawdy, Jeżow zgromadził w swoich rękach "wręcz nieograniczoną władzę". A najlepsze miało przyjść wkrótce.
Stalin był zmuszony usunąć intryganta i spiskowca Jagodę. Ten, jako szef NKWD był nader groźny. Prawdopodobnie był skumany z wyższym dowództwem Armii Czerwonej, a na pewno był skłócony z Jeżowem. Obaj od dawna wchodzili sobie w drogę, Jagoda skarżył się że Jeżow wtrynia się w sprawy które nie leżą w jego kompetencji. Jagoda jednak nie dopiął swego i został usunięty ze stanowiska i zniszczony przez Jeżowa.
Nadszedł dzień Nikołaja Iwanowicza. Do swoich licznych stanowisk dołączył jeszcze funkcję Ludowego Komisarza Spraw Wewnętrznych i Komisarza Generalnego Bezpieczeństwa Państwowego. Podsumujmy zatem - mamy człowieka który:
-ma wpływ na Komitet Centralny jako jego sekretarz
-szefuje Partyjnej Komisji Kontroli, która była czymś w rodzaju bezpieki partyjnej, szukającej haka na członów Partii i brutalnie z nimi się rozprawiającej
-szefem NKWD, czyli bezpieki i wywiadu.
Nie wiem jak Wam, ale mi się wydaje że z racji zajmowania tylu stanowisk już był niebezpieczny.
Gra Stalina i gra Jeżowa
Zadajmy sobie pytanie o co chodziło Stalinowi, a o co chodziło Jeżowowi. Stalin był Sekretarzem Generalnym Partii. Nie zajmował żadnych rządowych stanowisk, bo Przewodniczącym Rady Komisarzy Ludowych został w 1941. Z drugiej strony mamy szefa Partyjnej Komisji Kontroli, sekretarza KC. Przyjrzyjmy się składowi Biura Politycznego KC WKP(b). To szalenie ważne, bo Biuro Polityczne było prawdziwą władzą w Partii, a skoro w Partii to i w ZSRR.
Skład Biura Politycznego wybrany na plenum 10 lutego 1934 roku
Pełnoprawni członkowie:
-Józef Stalin
-Andriej Andriejew - totalny oportunista, taki drugi Kalinin
-Kliement Woroszyłow - koleżka Stalina, szef Armii Czerwonej
-Łazar Kaganowicz - koleżka Stalina,
-Mikołaj Kalinin - największy oportunista w KC, "Najwyższy Starosta ZSRR"
-Siergiej Kirow - zabity przez OGPU po tym jak niemal nie został Sekretarzem Generalnym WKP (b).
-Stanisław Kosior - ekstremista, zabity przez NKWD w 1939 roku.
-Walerian Kujbuszew - umarł na "zawał serca"
-Wiaczesław Mołotow - koleżka Stalina
-Sergo Ordżonikidze - popełnił samobójstwo "z przemęczenia".
Zastępcy:
-Anastas Mikojan - koleżka Stalina
-Grigorij Pietrowski - został uznany za zbyt łagodnego i wywalony z KC w 1939. Nigdy nie powrócił na poważne stanowisko państwowe czy partyjne
-Paweł Postyszew - ekstremista, zabity w procesie Kosiora.
-Jan Rudzutak - rozwalony za szpiegostwo
-Włas Czubar - rozwalony pod zarzutem zbytniej łagodności
Sam Jeżow został zastępcą członka Biura Politycznego na plenum 12 października 1937.
Czym był Wielki Terror? Była to akcja zniszczenia wszystkich elementów potencjalnie groźnych wobec partii komunistycznej. Przynajmniej tak to tłumaczono. Tak naprawdę, Stalin i Jeżow mieli inne zdania na ten temat. To moja hipoteza badawcza, ale wydaje mi się że sensowna.
Towarzysz Stalin dążąc do opanowania świata przez komunizm, musiał ostatecznie i niezaprzeczalnie podporządkować sobie trzy najważniejsze struktury w ZSRR - Partię, Armię Czerwoną i NKWD. Partia była groźna, co pokazał Zjazd w 1934. Partia powiedziała zasłużonemu w boju o socjalizm Stalinowi "dziękujemy". Stalin patrzył na delegatów przez celownik karabinu snajperskiego. Wszystkich ta scena śmieszy, ot żartowniś z towarzysza Stalina. Karabin był prezentem od jakiejś tam delegacji partyjnej. Stalin, miał w Partii cichą, ale potężną opozycję, która zdobyła się na odwagę aby spróbować zastąpić go Kirowem. Ci ludzie musieli zginąć, byli groźni. Zaczął od Kirowa, a w Wielkim Terrorze przetrącił kark Partii.
Eksterminacja członków WKP(b) była totalna. Jako że statystyka mówi więcej niż tysiąc słów, zobaczmy jak to wyglądało w liczbach:
-zwykły radziecki obywatel miał 5% szansy by trafić pod topór NKWD
-bezpartyjny kierownik najniższego szczebla - 7%.
-członek Partii - 40%
-członek KC - 70%
Członkowie Biura Politycznego również nieźle dostali po zębach. Część z nich zginęła. Jeżow czyścił nie tylko aparat partyjny.
O ile celem Stalina było wybicie opozycji, to celem Jeżowa było zniszczenie Partii. Oczywiście nie całkowite jej rozwiązanie, tylko doprowadzenie do stanu gdy nie będzie żadną realną siłą.
W pewnym momencie, nawet członkom Biura Politycznego zakazano wstawiania się za aresztowanymi, co oznaczało że Partia straciła - nawet na najwyższych szczeblach, kontrolę nad tym kto zginie. Stalin chciał rzucić towarzyszy partyjnych na kolana, a Jeżow ich podeptał i zmasakrował.
NKWD było wyczyszczone jako pierwsze. Wycięto całą kilkę Jagody, a i dołów nie oszczędzano. Wybijano masowo czekistów, zastępując ich nowymi, zwykle pochodzącymi z Partii towarzyszami. Nie muszę przypominać kto w czasie czystki kontrolował kadry i NKWD. Jeżow wybijał ludzi Jagody, zastępując ich swoimi ludźmi.
Celem Stalina jeśli chodzi o NKWD, było zniszczenie układu Jagody, oraz uczynienie z NKWD jego osobistego narzędzia do likwidacji dowolnego wroga. Rzeczywiście, wyczyszczono Ludowy Komisariat z dawnego układu, tyle że doprowadziło to do groźniejszej sytuacji.
Kolejnym ważnym polem działania było złamanie Armii Czerwonej. Tuchaczewski i jego ludzie, tak zwani Czerwoni Kozacy, od dawna byli nie w smak Stalinowi. Z jednej strony byli niekompetentni, z drugiej powiązani wcześniej z Trockim i Jagodą. Trzeba było ich zniszczyć.
To Jeżow zrobił z wyjątkową skutecznością. Wierchuszkę wybito, a najważniejszą część armii - czyli wywiad, wybijano dwukrotnie. Ostatecznie, Jeżow połączył funkcję szefa NKWD i GRU.
Statystyka ofiar wyglądała tak (Za Wikipedią)
-3 spośród 5 marszałków (Michaił Tuchaczewski, Wasilij Blücher i Aleksandr Jegorow),
-3 spośród 8 dowódców armii (komandarmów I rangi – odpowiednik generała armii z 5 gwiazdkami): Jona Jakir, Hieronim Uborewicz, Iwan Biełow;
-10 spośród 10 dowódców armii (komandarmów II rangi – odpowiednik generała armii z 4 gwiazdkami): Pawieł Dybienko, Michaił Lewandowski, Iwan Dubowoj, August Kork, Nikołaj Kaszyrin, Aleksandr Siediakin, Jakow Ałksnis, Innokientij Chalepski, Joakim Wacetis, Michaił Wielikanow);
-17 spośród 17 komisarzy armijnych – armkomów (2 komisarzy I rangi – odpowiednik generała armii z 5 gwiazdkami):Jan Gamarnik, Piotr Smirnow, 15 armkomów II rangi (odpowiednik generała armii z 4 gwiazdkami): m.in. Aleksander Griszyn, Siergiej Kożewnikow, Jan Bierzin,
-12 spośród 14 dowódców armii,
-57 spośród 67 dowódców korpusu, represjonowano 60,
-2 flagmanów floty I rangi – odpowiednik admirała równy generałowi armii z 5 gwiazdkami,
-2 spośród 2 fłagmanów floty II ranga – odpowiednik admirała równy generałowi armii z 4 gwiazdkami,
-6 spośród 6 fłagmanów I ranga – odpowiednik admirała równy generałowi pułkownikowi (broni),
-9 spośród 15 fłagmanów II ranga – odpowiednik admirała równy generałowi lejtnantowi (dywizji),
-23 spośród 28 komisarzy korpusów, represjonowano 25,
-125 spośród 199 dowódców dywizji, represjonowano 136, wróciło w szeregi armii 11,
-200 spośród 397 dowódców brygad, represjonowano 221,
-69 spośród 97 komisarzy dywizji, represjonowano 79,
-34 spośród 36 komisarzy brygad,
-401 spośród 456 pułkowników,
Stalin w tej rozgrywce wygrał z trzema głównymi obozami, które mogłyby zagrozić jego władzy. Tyle że jednocześnie doprowadził do tego, że w krótkim czasie Jeżow sterroryzował Partię, do członka Biura Politycznego włącznie, sterroryzował Armię Czerwoną do stopni marszałka CCCP włącznie, oraz przejął zupełnie NKWD. Nie było siły która mogłaby powstrzymać Nikołaja Iwanowicza Jeżowa przed przejęciem pełnej władzy.
Jak terror mógł się zakończyć?
Terror mógł zakończyć się zupełnie inaczej. Pewnego dnia, do towarzysza Stalina mogli przyjść odpowiedzialni czekiści i oznajmić że musi się z nimi udać. Oczywiście wiedziałby że to jego koniec.
Stalin i jego pozycja w Partii były równie niepodważalne co pozycja wszelkich wielkich tyranów. Problem w tym, że czołobitni członkowie KC i inni odpowiedzialni towarzysze, gdyby tylko dowiedzieli się o aresztowaniu Stalina odetchnęliby z ulgą. Oznaczałoby to termidor, oznaczało koniec terroru.
Stalin, po aresztowaniu, zamknięty zostałby na Łubiance. Partia - zarówno skrzydło umiarkowane jak i terroryści ekstremiści poparliby bohaterski czyn Nikołaja Iwanowicza. Z mównic posypałyby się oskarżenia o tyranię, rzeź członków partii i wojska. Jestem pewien, że na mównicę wskoczyłby Nikita Siergiejewicz i zawołał:
" Terror ten był faktycznie skierowany nie przeciwko resztkom rozbitych klas wyzyskiwaczy, lecz przeciwko uczciwym pracownikom partii i państwa radzieckiego, przeciwko którym wysuwano kłamliwe, oszczercze, niedorzeczne oskarżenia o "dwulicowość", "szpiegostwo", "szkodnictwo", przygotowanie zmyślonych zamachów i tym podobne. [...] Bardzo ciężkie następstwa [...] miała także ta okoliczność, że w ciągu lat 1937–1938 wskutek podejrzliwości Stalina unicestwiono na podstawie oszczerczych oskarżeń wielu dowódców wojskowych i pracowników politycznych."
Cała partia zawyłaby z radości słysząc te słowa. Jeżowa witano by jak bohatera.
Możliwy też, był inny scenariusz - Jeżow dokończyłby po prostu czystkę. Zamiast aresztować Stalina, po prostu wytłukłby resztkę wyższego dowództwa Armii Czerwonej, sprzątnąłby jeszcze kilku członków Biura Politycznego, no i Komitetu Centralnego. Wtedy, nie byłoby już siły na której Stalin mógłby się oprzeć.
Dlaczego Jeżow przegrał?
Stalin co najmniej od połowy 1938 roku wiedział jakim zagrożeniem jest dla niego Jeżow. Dlatego, otrzymał jako współpracownika Berię. Beria nie był człowiekiem Jeżowa, awansował bowiem ze stanowisk partyjnych do NKWD. Był obcym elementem w strukturze Jeżowa. Miał mu patrzeć na ręce, czyli szukać haków na szefa. Stalin bronił też Armii Czerwonej od zupełnego przejęcia przez NKWD. Funkcję ludowego komisarza obrony, czyli naczelnego wodza armii, pełnił jego człowiek - Woroszyłow. Miał tam też swoich ludzi - weteranów I Armii Konnej, takich jak Budionny. Oni nie poszli pod nóż w czasie Wielkiej Czystki. Stalin nie wybił tych, których pewności był pewien - swojego osobistego gangu, który trzymał z nim od czasu wojny domowej.
Stalin odwołał Jeżowa 8 grudnia 1938 roku. Odwołany został także Frinowski, jego prawa ręka. Jeżowa zrobiono szefem transportu śródlądowego, a Frinowskiego Ludowym Komisarzem Marynarki Wojennej. Doprawdy, towarzysz Stalin miał wyobraźnię, przerzucił towarzyszy czekistów do pracy jako admirałowie. Ich okręty płynęły do portu o pięknej nazwie - Rozstrzelanie.
Znając życie, Stalin odwołał Jeżowa na kilka dni - a może kilka godzin - przed tym jak Jeżow planował aresztować Stalina. Dlaczego tak myślę? Bo obaj byli w takiej sytuacji, że trzeba było uderzać już teraz, albo się poddać. Ceną porażki była w tej sytuacji śmierć. Stalin był szybszy i wygrał. Ze spiskiem w roku 1952 i roku 1953 ta sztuka mu się już nie udała.
Na stanowisko Ludowego Komisarza Spraw Wewnętrznych mianowano Berię. On i jego klika, rozpoczęła eksterminację ludzi Jeżowa. Stalin jednak nie był już tak nieostrożny jak poprzednio - z czasem coraz bardziej osłabiał potęgę NKWD. Kolejne wydziały i uprawnienia zostały odebrane czekistom. Cień Jeżowa i jego spisku wisiał nad Stalinem do śmierci. W jego działaniach możemy zobaczyć obawę przed zbytnim wzrostem potęgi czekistów, którą starał się balansować przez umacnianie Partii i Armii Czerwonej. Wychodziło to różnie, ale nigdy już NKWD i jego kolejne przepoczwarzenia nie miało tak wielkiej potęgi jak za czasów towarzysza Nikołaja Iwanowicza Jeżowa.
Sam Nikołaj zainkasował kulkę w roku 1940. Choć co do tego nie ma pewności. Znikną jak kamfora, po prostu - ulubieniec mas pracujących wyparował. Możliwe że Stalin nie chciał głośnego procesu - jego rola w Wielkim Terrorze była zbyt jaskrawa i zbyt wielkim politycznym błędem byłoby wystawienie się w ten sposób. Lepiej aby ten groźny przeciwnik umarł w ciszy. Oczywiście nie licząc huku strzału.



Komentarze
Pokaż komentarze (6)