14 obserwujących
252 notki
125k odsłon
198 odsłon

W poszukiwaniu polskości

Wykop Skomentuj6

Andrzej Owsiński

Poszukiwanie polskości 

Co to jest “polskość”? – Tak na prawdę nie da się tego ująć w precyzyjnej, werbalnej definicji. 

Jednak każdy z nas – Polaków wyczuwa że istnieje coś co nas wyróżnia nie tylko na podstawie formalnego uznania z tytułu języka, lub paszportu. 

Język jest oczywiście istotnym wyróżnikiem, ale w naszym przypadku szczególnie ważne jest jak go używamy i co chcemy nim wyrazić. Dzisiaj nawet nie uświadamiamy sobie że przez niemal półtora wieku ten język nie mógł wyrazić oficjalnie naszej woli jako narodu, ustanawiać prawa i decydować o naszym losie, najwyżej mógł służyć do podrzędnej, a nawet haniebnej roli tłumaczenia i narzucania nam obcej i wrogiej woli. 

Stąd zrodził się odruch odrzucania stanowionego prawa wyróżniający nas od innych narodów posiadających przynajmniej równie długą historię swego pisanego języka używanego też do sprawowania władzy. 

Nie lubimy języka urzędowego, wolimy swobodną narrację w której wyrażaliśmy przez tyle lat nasze narodowe uczucia, bóle i nadzieje. 

Przykładem tego są kazania kościelne będące w swoim czasie jedynym publicznie wygłaszanym polskim językiem. 

Wielkość i znaczenie polskiej kiteratury z czasów zaborów wywodzi się z uwielbienia dla polskiej mowy prześladowanej przez zaborców. 

Nie było polskich szkół, ale ja pamiętam z czasów młodości przechowywane listy moich antenatów. Jakim wybornym polskim językiem były pisane przez ludzi ktorzy nigdy do polskiej szkoły nie chodzili, a języka uczyli się w domu od starszych i z czytanej, niekiedy nielegalnej polskiej literatury. 

To że polscy politycy pochodzący z zaboru austriackiego potrafili po polsku się wypowiadać nie dziwiło, gdyż w tym zaborze w lokalnych wladzach posługiwano sie polskim językiem. 

Ale w zaborze rosyjskim i pruskim w życiu urzędowym i szkolnictwie język polski był surowo zakazany, a mimo to mieliśmy działaczy spolecznych i polityków posługujących się pięknym polskim językiem, niestety dziś nie osiągalnym. 

Wywodziło się to z kultu zakazanego języka i odziedziczone zostało przez pokolenie Polski niepodległej. 

Niestety “III RP” przejęła chyba celowo wypaczony polski język przez reprezentantów PRL dodając do tego plugawe wulgaryzmy wskazujące wyraźnie na pochodzenie dominujących środowisk sceny, a raczej “obsceny” politycznej. 

Olbrzymie pole do działania stoi przed odpowiedzialnymi za nauczanie prawdziwego i godnego historycznej polskości języka. 

Drugą cechą jest polska gościnność sięgająca znacznie głębiej aniżeli przyjęcia towarzyskie. 

Nie wiem czy wywodzi się ona ze starosłowiańskiej gościnnosci nakazującej oddawanie gościowi do dyspozycji swoich żon i córek, czy też z nakazów ewangelicznych, nie wiem nawet jaki jest rodowód porzekadła “gość w dom Bóg w dom”. 

Wiem tylko z historii że przyjmowaliśmy prześladowanych wygnańców różnych narodowości i wyznań, natomiast osobiście mogę odnotować fakty nie tylko z własnego domu, ale też i różnych innych. 

I tak w czasie wojny, kiedy jeszcze prcowałem na siatce konspiracynej bywałem zmuszony do wędrówki w terenie i zatrzymywania sie w różnych domach. Muszę przyznać że nie spotkałem się z brakiem życzliwego przyjęcia niezależnie od warunków materialnych i świadomości ryzyka. Podobnie było i w czasie partyzantki, zawsze można było liczyć na wsparcie ze strony miejscowej ludności. 

Dotyczyło to jednak swoich, ale mogę też przytoczyć zdarzenia świadczące że polska gościnność ma też związki z chrześcijańskim stosunkiem do obcych. 

Kiedy po ucieczce Sowietów z białostoczyzny mogliśmy powrocić do resztówki mojej ciotki położonej w Jurowcach pod Białymstokiem to w sąsiadującym z nami domu państwa Wasilewskich, położonym blisko mostu kolejowego często zjawiali się uciekinierzy z jenieckich transportów – sowieccy sołdaci. 

Gospodarze jeszcze przed paru dniami przeżywali obawę przed wywiezieniem, gdyż znaleźli się na “kułackiej” liście polskich mieszkańców wsi wywożonych masowo do Kazachstanu. 

Nie mając zatem nawet ze względów osobistych uczuć sympatii do Sowietów nie odmawiali pomocy nikomu ze zjawiających się uciekinierów. Jeden z nich który po okrutnym głodzie został zbyt obficie nakarmiony i omalże utratą życia nie przypłacił tej gościnności, zatrzymany do wyleczenia pozostał na stałe pomagając w gospodarstwie, a także ratując się przed niepewnym losem uciekiniera. 

Wśród sowieckich bojców w owym czasie krążyła wiadomość że zatrzymywać się można tylko we wsiach polskich i białoruskich, gdyż w litewskich i ukraińskich częstokroć nie ylko wydawano Niemcom, ale wprost mordowano. 

Z wdzięczności za to jak tylko Sowieci wrócili rozpoczęli na nowo wywożenia i aresztowania Polaków 

Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo