Dron na terenie kopalni w Gałczycach
Bezzałogowy statek powietrzny został znaleziony przez jednego z pracowników kopalni, który poinformował o zdarzeniu służby. Na miejsce natychmiast skierowano policjantów z Konina oraz z Poznania. Jak przekazał w rozmowie z mediami nadkomisarz Maciej Święcichowski z zespołu prasowego wielkopolskiej policji, działania służb koncentrują się obecnie na zabezpieczeniu terenu i sprawdzeniu, czy obiekt nie stanowi zagrożenia.
– Na razie na miejscu są policjanci i badają, czy teren jest bezpieczny. Jeśli okaże się, że nie ma żadnego zagrożenia i potwierdzi się, że jest to dron wojskowy, sprawę przejmie wojsko – powiedział policjant, cytowany przez wp.pl.
Skąd i kiedy nadleciał dron?
Służby prowadzą czynności wyjaśniające i zabezpieczają obszar, na którym znaleziono obiekt. O sprawie powiadomiono prokuraturę. Z komunikatu wielkopolskiej policji wynika, że na obecnym etapie nie stwierdzono zagrożenia dla osób znajdujących się w pobliżu miejsca zdarzenia.
"W związku z upadkiem drona na chwilę obecną nie ujawniono zdarzeń skutkujących narażeniem życia lub zdrowia ludzi” – czytamy.
Nieoficjalnie źródła zbliżone do resortu obrony wskazują w rozmowie z PAP, że odnaleziony obiekt może mieć związek z incydentem z nocy z 9 na 10 września 2024 roku, gdy nad Polskę wleciało wiele rosyjskich dronów.
Część z nich spadła na terytorium kraju – niektóre zostały wcześniej zestrzelone przez lotnictwo NATO. W kolejnych tygodniach wojsko i służby prowadziły poszukiwania szczątków bezzałogowców. Fragmenty dronów odnajdywano m.in. w województwach lubelskim, świętokrzyskim, mazowieckim, łódzkim i warmińsko-mazurskim. Jednocześnie znaczna część obiektów, które wtargnęły wówczas w polską przestrzeń powietrzną, wciąż nie została odnaleziona.
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (11)