24 obserwujących
439 notek
227k odsłon
  242   0

Stosunki z Rosją - jaka przyszłość?

Andrzej Owsiński

Stosunki z Rosją, jaka przyszłość?

W miarę upływu czasu i mnożenia rosyjskich klęsk na Ukrainie, sytuacja zamiast się coraz wyraźniej klarować, staje się bardzie zagmatwana. Niestety, nie jest to, jak głosi rosyjska propaganda „wojna NATO i UE przeciwko Rosji”. Reżym Putina może być obalony w przypadku konsekwentnego zerwania stosunków handlowych przez kraje zjednoczone w wymienionych organizacjach i zagrożenia podobnymi konsekwencjami w stosunku do pozostałych państw handlujących z Rosją. W miarę upływu czasu przybywa krajów pragnących skorzystać z okazji do czynienia tańszych zakupów surowców z Rosji. Jak daleko sięga ta tendencja może najlepiej świadczyć niemiecko-francuskie wsparcie dla Orbana, do niedawna wyklętego za sprzeciwy wobec UE, ale akcentującego konieczność utrzymania handlu surowcami energetycznymi z Rosją.

Grozi nam zatem pozostanie w samotności w stosunku do rosyjskiej agresji na Ukrainie, bardziej niebezpiecznej wobec ewentualnych ustępstw Ukrainy.

Po 2014 roku już zaistniała paradoksalna sytuacja, że z powodu napaści rosyjskiej na Krym i Donbas rząd polski nie mógł rozmawiać z Rosją, ale ukraiński mógł. Nasz koronny sojusznik w tej sprawie też nie do końca jest wiarygodny ze względu na uzależnienie polityki zagranicznej od układów wewnętrznych w USA i ciągle pokutujących, chociaż wielokrotnie zawiedzionych nadziei na wciągnięcie Rosji do swojego rydwanu, a przynajmniej do kręgu zwalczającego wpływy chińskie.

To wszystko dalekie jest od posiadania konkretnego programu i konsekwencji w postępowaniu.

Nie jest to wprawdzie sytuacja podobna do oszukańczej gry naszych aliantów przed wojną, ale do pewności zaufania to jeszcze bardzo daleko.

Nasze położenie wymaga pewnego zdystansowania się od problemu współczesnej formy niszczenia chrześcijańskiej kultury, gdyż pozornie mogło by się okazać, że to Rosja jest głównym przeciwnikiem nihilistycznej ofensywy. Ulega jej bowiem większość rządów zachodniego świata, a Putin akcentuje swój sprzeciw, mimo kontynuowania leninowsko trockistowskiej polityki sowieckiej, będącej prekursorem współczesnego ruchu niszczycielskiego. Zbrodnicza napaść na Ukrainę jest tego najlepszym dowodem.

Na tym tle spotykam się często ze zdaniem, że Putin usiłuje wraz z „Mitteleuropą” stworzyć niezależny układ mocarstwowy, konkurujący z USA i Chinami, lub coś podobnego. Jest to wyraźny błąd w ocenie sytuacji.

Układ taki właśnie istnieje, tylko na skutek osłabienia pozycji jego lidera, czyli Niemiec, Putin poczuł się w roli jego, a raczej jej, następcy i nadał temu układowi tradycyjny rosyjski charakter postępowania, polegającego na zastosowaniu siły jako narzędzia rządzenia blokiem. Niemcy o tyle wyciągnęły wnioski z lekcji historycznej, że polegają raczej na przekupstwie, nie rezygnując z gróźb, przynajmniej na razie. Nie grozi nam zatem wciągnięcie do układu w którym już tkwimy, ale zmiana formy zarządzania z oczywistymi skutkami widocznymi na przeżywanym obrazie.

W tej sytuacji rozważania na temat stosunków polsko-rosyjskich mogą budzić jedynie reakcje humorystyczne, gdyby nie ponury ich wyraz. Na wstępie trzeba stwierdzić, że nie ma czegoś takiego jak: ”stosunki polsko-rosyjskie”. Jest natomiast stosunek Rosji do Polski i może być również stosunek Polski do Rosji.

O stosunkach polsko-rosyjskich, a raczej -moskiewskich, można było mówić po Unii, czyli po dojściu do władzy Jagiellonów. O ile ze strony Moskwy była to chęć odebrania Litwie ruskich posiadłości, o tyle z polskiej jedynie pomoc w obronie ziem Wlk. Księstwa Litewskiego. W XVI wieku nie skorzystano z okazji do zahamowania ekspansji moskiewskiej chociażby przez obronę Nowogrodu, i to za jego własne pieniądze, zadawalając się, po wielu spektakularnych zwycięstwach, pustym hołdem Szujskich, podobnie jak i hołdem pruskim. Z punktu widzenia interesów państwa są to zjawiska równorzędnej zdrady jak Ujście czy Targowica. Moskwa, w odróżnieniu od Polski, nie odpuściła żadnej okazji, żeby doprowadzić do upadku Polski, zresztą w większym stopniu w interesie niemieckim niż rosyjskim.

Możliwe, że jeszcze w XVII wieku, za panowania Jana Kazimierza, istniała szansa na zmontowanie antyrosyjskiej koalicji, ale od początku panowania Piotra I utraciliśmy szanse na prowadzenie równorzędnej polityki w walce o wpływy w rejonie bałtyckim i na naszych Kresach. Staliśmy się zdecydowanie przedmiotem antypolskiego spisku z traktatem „trzech czarnych orłów” z 1732 roku na czele.

Prawo do samodzielnego kształtowania stosunków polsko-rosyjskich odzyskaliśmy w 1918 roku, a szczególnie po zwycięstwie w 1920 roku. Nie wykorzystaliśmy jednak okazji, jak na przykładzie oświadczenia Piłsudskiego: „że mogę kontynuować wojnę i zdobyć Moskwę i co będę z tym robił?”. Przecież nie chodziło o faktyczne kontynuowanie wojny w interesie Wrangla, a przede wszystkim Francji, ale wyciągnięcie maksimum korzyści z takiej możliwości.

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka