2 obserwujących
112 notek
44k odsłony
210 odsłon

Państwowe przedsiębiorstwa

Wykop Skomentuj2

Przed trzydziestu laty nie było wątpliwości, praktycznie wszystkie przedsiębiorstwa były państwowe, chociaż eufemicznie nazywały się „uspołecznione” i obejmowały dwie zasadnicze grupy: -spółdzielcze i państwowe, ale były objęte tym samym systemem planowania, reglamentacji, dyscypliny płacowej i finansowej.

Mało kto wie że jednak w PRL istniał potężny koncern przemysłowy będący prywatną własnością, było to „Inco” należące do stowarzyszenia „PAX”, a praktycznie będące w dyspozycji jednego człowieka – Bolesława Piaseckiego.

Pamiętam jednak że w sprawie traktowania tego przedsiębiorstwa został wydany specjalny okólnik rządowy w którym zrównuje się prawa „Inco” z przedsiębiorstwami uspołecznionymi w stosunkach handlowych.


W zapale „prywatyzacji” likwidowano masowo przedsiębiorstwa państwowe głównie przez sprzedaż za byle co bezpośrednio zagranicznym inwestorom, lub za pośrednictwem podstawionych „słupów” kupujących po możliwie najniższej cenie i natychmiast odsprzedających chętnym zagranicznikom zaliczając niejednokrotnie stuprocentowe zyski.

Jeżeli nie było chętnych do zakupu to najczęściej stosowano praktykę likwidacji całkowitej lub pozostawienia w szczątkowej postaci.

Z powszechnej zagłady udało się ocalić petrochemię, większość przemysłu wydobywczego, transportu i niektóre zakłady innych dziedzin.

W sumie pozostało większych zakładów państwowych, lub ze znaczącym udziałem skarbu państwa około 25 % całości w zestawieniu 500 największych zakładów przemysłowych w Polsce.

Mogło to nie mieć większego znaczenia w przypadku odpowiedniego wzrostu całej produkcji naszego przemysłu. Niestety z informacji podanej za rok 2017 wynika że globalna wartość produkcji tych przedsiębiorstw to 707 mld zł w skali rocznej czyli mniej niż jeden amerykański koncern „Apple”.

Pozytywnym objawem polskiej gospodarki jest notowany od kilku lat stały wzrost produkcji, problem polega na tym że liczony jest ten wzrost od bardzo niskiego stanu wyjściowego.


Dokonując przeglądu zestawienia 200 największych polskich przedsiębiorstw stwierdzamy przewagę sektora finansowego i wydobywczo energetycznego, natomiast przemysł przetwórczy, który dominuje u naszych niemieckich sąsiadów i który przynosi im największe zyski, w Polsce jest wyraźnie upośledzony.

Największe przedsiębiorstwo tego przemysłu – chemiczna grupa „Azoty” zajmuje dopiero 14 miejsce w rankingu, w przemyśle metalowym „Impexmetal” - 45 miejsce, grupa „Kęty” -52, elektromaszynowy: „Amica” – 55, budownictwo : „Polimex – Mostostal” – 62, farmaceutyczny: „TZMO” -53.

Na tym tle nienajgorzej prezentuje się przemysł spożywczy z „Marpexem” – 39 i „Mlekovitą” - 40 miejsce.

Zdziwienie budzi brak zakładów przemysłu motoryzacyjnego z których notowany jest „Solaria” zajmujący 73 miejsce, natomiast nie uwzględniono takich zakładów jak fabryki „Renault” w Polsce, bo polskich zakładów w tej branży już nie ma, chociaż są to przedsiębiorstwa dość duże jak na polskie stosunki.

     


Straciliśmy całkowicie lub niemal całkowicie przemysł stoczniowy, produkcji ciągników, maszyn transportowych, budowlanych i rolnych, produkcję obrabiarek, produkcję aluminium. Zredukowaliśmy produkcję stali, materiałów budowlanych nie mówiąc już o całym przemyśle lekkim.

Wiele z tego nie da się odrobić, ale przecież kraj prawie czterdziestomilionowy z drugim co do obszaru areałem gruntów rolnych w UE potrzebuje ciągników i maszyn rolniczych przede wszystkim dostosowanych do naszych warunków i tańszych aniżeli zachodnio europejskie czy amerykańskie.

Porty z obrotami już powyżej 100 mln ton rocznie też wymagają obsługi polskiej floty, a ogromne potrzeby budownictwa wszelkiego rodzaju polskich maszyn.

Na rynek motoryzacyjny może dałoby się wcisnąć pod warunkiem możliwości wyprodukowania pojazdów z napędem elektrycznym, odpowiedniej jakości i umiarkowanej ceny.


Kto w Polsce mógłby podjąć się odbudowy straconych zakładów przemysłu przetwórczego?

Najłatwiejsza droga to wypróbowana metoda poszukiwania inwestora zagranicznego, wówczas nie trzeba się wysilać, wystarczy zaoferować mu przywileje, a w zamian można liczyć na apanaże. 

Tylko że inwestorzy zagraniczni liczą się z określonymi ograniczeniami, pomijając obstrukcyjną rolę administracji unijnej, polska gospodarka znajduje się pod specjalnym nadzorem niemieckim wyznaczającym jej rolę w całym systemie niemieckiego obszaru gospodarczego.

Można liczyć zatem na inwestorów niezależnych od Niemiec czyli w pierwszej kolejności na Stany Zjednoczone i Chiny. Jak dotąd pierwsi nie kwapią się z inwestycjami w Polsce i ustępują nawet tak małym krajom jak Belgia czy Austria.

Można o tym przypomnieć Trumpowi w czasie jego zapowiedzianej wizyty w Polsce.

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka