0 obserwujących
170 notek
165k odsłon
  258   0

1920. Wojna i miłość

Ostatnio, w wolnym czasie, oglądałem serial „1920. Wojna i miłość” i muszę powiedzieć, że jestem pozytywnie zaskoczony. Nawet nie tyle zaskoczony, co zachwycony! Serial, jak każdy, jest elementem popkultury, co wymusza uproszczenia, nie mam jednak wobec nich żadnych zastrzeżeń. Mam za to niesamowicie pozytywne wrażenia, co do zasadniczej akcji i głównych bohaterów.
 
Po pierwsze, mamy jednoznacznie zarysowane dobro i zło. Głównym bohaterem jest nowocześnie zrealizowany żołnierz-rycerz, który z jednej strony nie jest wszechmocny, ale z drugiej stara się robić wszystko, co możliwe by realizować dobro i to rozumiane jednoznacznie, jako pokonanie dzikich bolszewików i obrona Polaków.
 
Mam wrażenie, że wielu recenzentów regularnie na takie postaci reaguje oburzeniem łącząc je szybko z pogardą i szyderstwem. Jeżeli dodamy do tego, że kpt. Władek Jarociński praktycznie jest endekiem, to różowi krytycy muszą zapluwać się z niechęci do niego. Jednocześnie, bohater mu przeciwny jest typowym dzikim bolszewikiem, widzącym tylko swój własny interes, ludzi traktując jak łupy.
 
Po drugie, w serialu są odcienie szarości, dodające różnorodne wątki. Serial pokazuje różne elementy wojny nie tylko walkę frontową. Jednocześnie Polacy nie są aniołami, a bolszewicy nie są diabłami, choć zgodnie z prawdą historyczną proporcje tutaj nie są równe i zło czynione przez Polaków jest znacznie mniejsze niż przez bolszewików. Wydaje się jednak, że serial generalnie oddaje realia epoki.
 
Po trzecie, serial jest budujący. Nie będę ukrywał, że mnie najbardziej zapadły w pamięć i zrobiły największe wrażenie sceny, gdy kpt. Jarociński wraz ze swoim oddziałem osłania odwrót wojsk polskich ze wschodu. Gdy cofa się przez most za rzekę i dołącza do oddziałów polskich ustawionych wzdłuż rzeki. Scena, gdy kpt. Jarociński rozmawia ze strzelcem obsługującym CKM jest jedną z najlepszych.
 
Na koniec dodajmy, że trudno nie zakochać się w Zofii Olszyńskiej, głównej postaci kobiecej granej przez Karolinę Chapko, co dodaje serialowi dodatkowego, również istotnego, uroku.
Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale