0 obserwujących
170 notek
165k odsłon
  551   0

Jeszcze słów kilka o Powstaniu Styczniowym

W związku z 150. rocznicą Powstania Styczniowego postanowiłem napisać tekst o politycznym nieudaczniku Aleksandrze Wielopolskim: http://ozon.salon24.pl/480437,wielopolski. Nie odpowiedział on jednak na wszystkie pytania, które z tym tematem się narzucają. Postanowiłem więc napisać jeszcze kilka słów o Powstaniu.

 
Gdy wrzuciłem mema o Wielopolskim spowodował on jedynie krótką dyskusję, głównym jednak zarzutem był argument, że Wielopolski w istocie nie wywołał powstania, co mu zarzucam, a jedynie przyspieszył. Jako uzasadnienie podaje się zazwyczaj, że już kilka lat przed wybuchem Powstania Styczniowego polscy spiskowcy mieli plany takiego powstania i w zasadnie non stop chcieli je wywołać. W odpowiedzi można napisać, że fakt tworzenia planów nie jest jeszcze tożsamy z ich realizacją. Wielu z nas tworzy jakieś plany, być może nawet spisuje je razem z kolegami będąc w jakiejś organizacji. Nie zmienia to jednak faktu, że droga od planu do realizacji jest bardzo długa i wie to każdy, kto jakiekolwiek plany realizował.
 
Można byłoby mówić, że Wielopolski przyspieszył wybuch Powstania, gdyby przywódcy zorganizowali polską armię i zapadły już jakieś rozkazy np. że 1 lutego zajmą twierdzę Modlin. Na nic takiego nie ma jednak żadnego dowodu. Dlatego twierdzenie, że to Aleksander Wielopolski swoją branką spowodował bunt, który przyjął formę powstania narodowego jest uzasadnione.
 
Innym problemem, który przychodzi mi do głowy jest kwestia, jaką podczas koncertu Jacka Kowalskiego o Powstaniu Styczniowym w warszawskiej klubokawiarni Grawitacja poruszył lubiany przeze mnie red. Łukasz Warzecha. Podczas dyskusji z Piotrem Gursztynem zadał generalizujące pytanie: „Dlaczego nie potrafimy wykorzystywać przyczółków?” Miał na myśli właśnie Wielopolskiego i jemu podobnych w innych czasach, ale podobnych okolicznościach.
 
Odpowiedź jest w mojej opinii niezbyt skomplikowana. Uznanie Wielopolskiego za wiernego stronnika sprawy polskiej jest, jakby nie patrzeć, myśleniem życzeniowymi i przyjęciem, że każdy kto mówi po polsku i zna polski kod kulturowy jest Polakiem. Tymczasem nie powinno nikogo dziwić, że krew nie ma narodowości. W skład polskiej wspólnoty narodowej wchodzi się poprzez dobrowolną i świadomą decyzję. Podobnie jak w skład wspólnoty Kościoła. Katolikiem nikt się nie rodzi, na katolika mogą wychować rodzice, ale ostatecznie i tak gdy osiąga się dorosłość i dojrzałość intelektualną o swojej wierze decyduje się samemu. Podobnie i o narodowości. Działalność Wielopolskiego nie wskazuje na specjalne przywiązanie do wspólnoty narodowej. Inicjatywy, które podejmował w większości miały charakter pacyfikacyjny i ich celem był „porządek w Warszawie”. Niestety nie znajdziemy wśród nich prób wzmocnienia środowisk niepodległościowych. Odpowiadając więc na wątpliwości red. Warzechy: Nie wykorzystujemy przyczółków, bo to nie nasze przyczółki.
 
I na koniec jeszcze jedno pytanie. Czy warto czcić powstanie? Dlaczego? I odpowiedź jest ponownie pozytywna. Tak, warto. I bynajmniej nie dlatego, że w życiu należy kierować się straceńczym myśleniem, że w polityce liczy się tylko słuszność i brak słuszności, a nie siła i brak siły, czy też, że inicjatywy polityczne powinny być dowodzone przez krótkowzrocznych przywódców i w zasadnie bez stabilnego rządu. To wszystko na powstaniu ciąży, wszystkie te cechy są jego jednoznaczną wadą.
 
Wszystkie one jednak bledną przy największej zalecie jaką jest… altruizm lub, by użyć słowa z innego – bliższego mi – kręgu kulturowego, miłość. Postawa przeciętnego powstańca jest postawą oddającą chrześcijańskie przykazanie miłości. „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich.” (J 15,13) Choćby to miałaby być i straceńcza walka, wspólnotowa lojalność jest wartością cenną i pożądaną. Jeżeli mojego przyjaciela Wielopolski-chuj powołuje do ruskiego wojska, a mój przyjaciel się przeciwko temu słusznie buntuje, to przyjaźń zobowiązuje mnie do pójścia razem z nim. I tam masowa postawa jest postawą godną szacunku i czci właśnie.
Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura