Cały proces przyjęcia Euro trwa 4-6 lat. Gdyby Pis zdecydował się na
euro to bylibyśmy dzisiaj w ERM2(taki przedsionek Euro, gdzie kurs
faktycznie jest sztywny względem Euro tzn -+15%) ale uwaga jest
jeden haczyk ten kurs musi być utrzymywany przez bank centralny z
własnych rezerw.
Są kraje które zdecydowały się na przyjęcie Euro, kiedy Polska tego
nie zrobiła. Są to Litwa( w ERM2 od 2004,zresztą Litwa już się
witała z gąską ale niestety przyszedł kryzys), Łotwa(2005) i Estonia
(2004), dzisiaj te kraje są w ERM2 i mają silną walutę ale uwaga są
BANKRUTAMI, a inwestycje będą odpływać od nich do Polski.
Dlatego jeśli już rzucacie hasła z telewizora, to róbcie to zgodnie
z prawdą, czyli ,,Dziękujemy ci PIS, że nie jesteśmy w ERM2''
Załóżmy teraz, że SLD na koniec swoich rządów , lub PIS po roku
swoich(coś takiego, rzeczywiście mogłoby się zdarzyć, napływają
dobre wskaźniki makroekonomiczne, więc po odpowiednich analizach
rząd PIS mógł podjąć taką decyzję, jest to na pewno bardziej
prawdopodobne od tezy, że zrobiłby to zaraz po wygranych wyborach)
wprowadzają Polskę do ERM2.
Zatem jesteśmy ERM2, ale czy spełniamy kryteria traktatu z
Maastricht? Żeby być sprawiedliwym wybierzmy, okres przed kryzysem
(bo o to, że w czasie kryzysu spełnić te kryteria jest znacznie
trudniej, to chyba nikt nie będzie się ze mną spierał). Więc weźmy
do oceny maj 2008. Powiem wam w tajemnicy, że specjalnie wybrałem tą
datę gdyż Komisja Europejska co dwa lata rutynowo sprawdza
przestrzeganie kryteriów z Maastricht w tych krajach członkowskich,
które jeszcze nie przyjęły euro, ale zgodnie ze zobowiązaniami
traktatowymi muszą to zrobić. Czego więc możemy się dowiedzieć z
tego raportu? A no tego, że Polska nie spełnia kryterium
inflacyjnego, kryterium fiskalnego. Raport wiele miejsca poświęca
również lukom w polskich przepisach, które nie gwarantują, że
Narodowy Bank Polski i członkowie Rady Polityki Pieniężnej będą
kierować się interesem gospodarczym strefy euro, kiedy wejdzie do
niej Polska. Czyli nie moglibyśmy wprowadzić Euro, przyszedłby
kryzys i zostalibyśmy w ERM2 z ręką w nocniku a nasz bank centralny
musiał by dalej utrzymywać sztuczny kurs złotego.
A Słowacja? Słowacja(w ERM2 od 2005 roku, ale i ta data była
poprzedzona debatą na temat wstąpienia do ERM2) właściwie zakończyła
cały proces przyjęcia Euro w momencie samego kryzysu, to takie
szczęście w nie szczęściu dla nich, bo na pewno gorzej byłoby dla
nich gdyby kryzys dopadł ich kiedy byliby w ERM2.
I to tyle dobrego dla Słowaków. Teraz spadną im dochody z turystyki,
bo Polaków będzie przyjeżdżało co raz mniej(oczywiście będą też
romantycy, którzy zawsze będą na Słowację jeździć ale będzie to
bardzo mała grupa) bo ceny będą takie same jak w Austrii(trasy
austriackie są bez porównania do słowackich), raczej na niemieckich
i austriackich turystów liczyć nie mogą.
Druga sprawa to handel, słaby złoty oznacza, że większe zakupy będą
robili u nas, to samo dotyczy Niemców. Jedno jest pewne odbije się
to na Słowackim PKB(niepoprawni optymiści mówią o 2% wzroście)ja
uważam, że będzie to 0% w 2009 roku.
Chciałbym też dorzucić kamyczek do ogródka naszego rządu. Otóż
okazało się, że przez ostatnich pięć miesięcy Polska dopłaciła do
kasy UE 1,5 mld zł tzn, że staliśmy się płatnikiem netto i to w
momencie kiedy to fundusze europejskie są najbardziej potrzebne.
Pozdrawiam.
euro0@autograf.pl ,
euro to bylibyśmy dzisiaj w ERM2(taki przedsionek Euro, gdzie kurs
faktycznie jest sztywny względem Euro tzn -+15%) ale uwaga jest
jeden haczyk ten kurs musi być utrzymywany przez bank centralny z
własnych rezerw.
Są kraje które zdecydowały się na przyjęcie Euro, kiedy Polska tego
nie zrobiła. Są to Litwa( w ERM2 od 2004,zresztą Litwa już się
witała z gąską ale niestety przyszedł kryzys), Łotwa(2005) i Estonia
(2004), dzisiaj te kraje są w ERM2 i mają silną walutę ale uwaga są
BANKRUTAMI, a inwestycje będą odpływać od nich do Polski.
Dlatego jeśli już rzucacie hasła z telewizora, to róbcie to zgodnie
z prawdą, czyli ,,Dziękujemy ci PIS, że nie jesteśmy w ERM2''
Załóżmy teraz, że SLD na koniec swoich rządów , lub PIS po roku
swoich(coś takiego, rzeczywiście mogłoby się zdarzyć, napływają
dobre wskaźniki makroekonomiczne, więc po odpowiednich analizach
rząd PIS mógł podjąć taką decyzję, jest to na pewno bardziej
prawdopodobne od tezy, że zrobiłby to zaraz po wygranych wyborach)
wprowadzają Polskę do ERM2.
Zatem jesteśmy ERM2, ale czy spełniamy kryteria traktatu z
Maastricht? Żeby być sprawiedliwym wybierzmy, okres przed kryzysem
(bo o to, że w czasie kryzysu spełnić te kryteria jest znacznie
trudniej, to chyba nikt nie będzie się ze mną spierał). Więc weźmy
do oceny maj 2008. Powiem wam w tajemnicy, że specjalnie wybrałem tą
datę gdyż Komisja Europejska co dwa lata rutynowo sprawdza
przestrzeganie kryteriów z Maastricht w tych krajach członkowskich,
które jeszcze nie przyjęły euro, ale zgodnie ze zobowiązaniami
traktatowymi muszą to zrobić. Czego więc możemy się dowiedzieć z
tego raportu? A no tego, że Polska nie spełnia kryterium
inflacyjnego, kryterium fiskalnego. Raport wiele miejsca poświęca
również lukom w polskich przepisach, które nie gwarantują, że
Narodowy Bank Polski i członkowie Rady Polityki Pieniężnej będą
kierować się interesem gospodarczym strefy euro, kiedy wejdzie do
niej Polska. Czyli nie moglibyśmy wprowadzić Euro, przyszedłby
kryzys i zostalibyśmy w ERM2 z ręką w nocniku a nasz bank centralny
musiał by dalej utrzymywać sztuczny kurs złotego.
A Słowacja? Słowacja(w ERM2 od 2005 roku, ale i ta data była
poprzedzona debatą na temat wstąpienia do ERM2) właściwie zakończyła
cały proces przyjęcia Euro w momencie samego kryzysu, to takie
szczęście w nie szczęściu dla nich, bo na pewno gorzej byłoby dla
nich gdyby kryzys dopadł ich kiedy byliby w ERM2.
I to tyle dobrego dla Słowaków. Teraz spadną im dochody z turystyki,
bo Polaków będzie przyjeżdżało co raz mniej(oczywiście będą też
romantycy, którzy zawsze będą na Słowację jeździć ale będzie to
bardzo mała grupa) bo ceny będą takie same jak w Austrii(trasy
austriackie są bez porównania do słowackich), raczej na niemieckich
i austriackich turystów liczyć nie mogą.
Druga sprawa to handel, słaby złoty oznacza, że większe zakupy będą
robili u nas, to samo dotyczy Niemców. Jedno jest pewne odbije się
to na Słowackim PKB(niepoprawni optymiści mówią o 2% wzroście)ja
uważam, że będzie to 0% w 2009 roku.
Chciałbym też dorzucić kamyczek do ogródka naszego rządu. Otóż
okazało się, że przez ostatnich pięć miesięcy Polska dopłaciła do
kasy UE 1,5 mld zł tzn, że staliśmy się płatnikiem netto i to w
momencie kiedy to fundusze europejskie są najbardziej potrzebne.
Pozdrawiam.
euro0@autograf.pl ,



Komentarze
Pokaż komentarze (15)