drodze do...

i na miejscu zaczynamy koniecznie od rynku...

I spacer

w kierunku...

Konie piękne,
ale wolimy spacer

w kierunku Kazimierza. I ranek na Kazimierzu.
Ja pierwszy raz tutaj i od razu zafascynowana folklorem tej części Krakowa

i tyle nowości

ta ulica, to pewnie od kupy forsy. Rzeczywiście, prawdziwa ulica:

A tu, no cóż, coś mi się przypomniało, kim był Brat Albert. Wspaniała postać...

I jeszcze cuda "starożytnego graffiti"


I zapytałam, czy mogę zrobić to zdjęcie i uzyskałam zgodę: współcześni Romek i Julka, już nie na i pod balkonem, lecz w jednym oknie razem:

I trochę inne "graffiti"

napis powyżej: "Polecamy potrawy kuchni żydowskiej" i to w dwóch językach, polskim i angielskim.
I jeszcze inny folklor: Żywiec, Alchemia i trzech ożywionych alchemików:

a obok

a troche dalej

Nawet takie cuda: przed >U Vincenta<

A w środku, jeszcze inny folklor:

Trzeba się było posilić i znależliśmy się w hinduskiej restauracji:

Dalszy ciąg zwiedzania. Niepozorna budka:

a w środku cała orkiestra i nie tylko

I kolejne magiczne miejsce, tym razem przystanek
na herbatkę:

Przygotowania specjalnego zespołu do koncertu:

A tu członkowie innego "zespołu" też gotowi do koncertu:
oraz scena, w zasadzie gotowa:

Część widzów zasiada w lożach:

ale większa część ma miejscówki na stojaka:

I to by było na tyle:



Komentarze
Pokaż komentarze (15)