Banda lustratorów znów w natarciu. Tym razem bandyci uczepili się światowej sławy astronoma, prof. Aleksandra Wolszczana. Bo ten przyznał się do współpracy z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa.
No i się zaczęło – szkodnik, kapuś, zdrajca, sprzedawczyk. To tylko niektóre z epitetów, jakie popłynęły w stronę naukowca. Bandyci oczywiście z Wolszczanem nigdy do czynienia nic nie mieli. Większość pewnie do zeszłego tygodnia nie wiedziała, co on za jeden. Dziś znają już jednak jego cały życiorys ze szczególnym uwzględnieniem epizodu współpracowniczego. Jak sępy.
To nie jest normalne. To jest jakaś choroba – grzebanie w cudzych życiorysach i sądzenie innych z uśmiechem na twarzy. Co was, bandyci, obchodzi kto, z kim, gdzie, kiedy, na kogo, po co, dlaczego?


Komentarze
Pokaż komentarze (10)