Blog
paragraf 23% VAT
Soren Sulfur
29 obserwujących 153 notki 251730 odsłon
Soren Sulfur, 27 sierpnia 2017 r.

Wyszehrad kontra Francja

2800 54 0 A A A

Podróż prezydenta Francji do krajów Europy Środkowej spowodowała wysyp komentarzy twierdzących że jest to moment rozbijania Grupy Wyszehradzkiej, wyłuskiwania z niej krajów tak, by izolować Polskę i Węgry. Ponieważ nie jest to pierwszy raz, gdy kraje V4 są na różny sposób „wyłuskiwane” a to przez Rosję, a to przez Niemcy, a to przez kogoś innego warto przypomnieć, czym V4 jest, czym nie jest i do czego może i ma służyć, a do czego nigdy nie będzie przydatna.

Wyszehrad jest zbudowany z krajów działających na różnych płaszczyznach geopolitycznych - znaczy to, że kraje go formułujące mają raczej rozbieżne interesy. Podczas gdy Polska jest zwrócona uwagą na wschód i północ i konfiguruje swoje relacje z zachodem pod tym kątem; Węgry, Słowacja i Czechy są zwrócone na południe i zachód, zgodnie z rozdziałem jaki formułują góry Karpat oraz kierunek spływu Dunaju. Dla Polski historycznie problemem było parcie Rosji na zachód oraz Niemiec na wschód, dla Czech, Węgier i Słowacji parcie Turcji na północ, czasem Włoch na wschód i okazyjnie przejściowa, krótka dominacja przez ówczesnego pretendenta do roli europejskiego hegemona.

Występuje też zasadnicza różnica potencjałów. Polska to kraj średni, na tyle duży by móc myśleć o osiągnięciu wyższego statusu dzięki swojemu strategicznemu położeniu, podczas gdy reszta Wyszehradu z racji swojej wielkości nie ma takiej nawet opcji. Ich problemem jest potrzeba unikania dominacji przez silniejsze kraje, lawirowanie między nimi tak, by powoli, metodą transakcyjną „coś za coś” uzyskiwać drobne profity, które z czasem składają się na efekt przetrwania. Polska się tak nie zachowuje bo to dla niej irracjonalne ze względu na swoją wielkość-mamy szersze możliwości przed sobą i byłoby nieracjonalnym z nich nie korzystać na rzecz metody transakcyjnej.

Wyszehrad wyróżniają więc znaczące dysproporcje i różnice, które można podsumować jako Polska kontra reszta. Tak, jak oddzielają nas Karpaty, tak przebiega linia podziału interesów, perspektyw ale też wizji potencjalnych zysków i zagrożeń.

Jednocześnie istnienie takiego rozdziału, spowodowanego geografią jest też ogromną zaletą, bo oznacza że pomiędzy Polską a narodami Wyszehradu nie ma wielu zaszłości historycznych. Wszyscy ze sobą wymienialiśmy towarami i ideami ale nie wchodziliśmy w relacje polityczne. Działo się to rzadko z powodu gór i to też powodowało że interakcje tego typu były bardziej pozytywne niż negatywne bo żadna ze stron nie mogła liczyć na siłowe narzucenie swojej woli. Warto zauważyć, że takie bliższe relacje były wynikiem wpływu zewnętrznych sił, zagrażających obydwu stronom. Pochodziły one z zachodu (Habsburgowie na przykład) lub z południa (Ottomanowie). Podobnej reakcji nie było, gdy  zagrożenie płynęło z północy (Szwecja) czy wschodu (Rosja). Było tak z braku nakładających się interesów.

Jednak dobrą wiadomością jest to, że to jest jedyna różnica interesów jaka między nami istnieje. W naturalnym stanie rzeczy nasze kraje nie są nastawione przeciwko sobie. Sytuacja ta więc nie jest niekorzystna, jest po prostu neutralna. Rozbieżność interesów nie oznacza bowiem ich sprzeczności, to dwa zupełnie różne pojęcia. Fakt jednak istnienia rozbieżności powoduje, że wykuwanie stabilnych porozumień czy sojuszy między Polską a Wyszehradem jest mocno utrudniona, bo wymaga „kombinowania” jak utrzymać wszystkich w całości. W pewien sposób taki sojusz jest nienaturalny. Presje zewnętrzne mają tendencje do sklejania naszych krajów razem, ale zaraz gdy te znikają – wszystko się rozlatuje. Ponadto zarówno historia jak i ostatnie dekady jasno pokazują, że nasze rozbieżności powodują, iż zewnętrznej sile w odpowiednich warunkach łatwo jest rozbić jedność Wyszehradu. Kraje V4 można więc porównać do tych samych biegunów magnesów - Polska i reszta odpycha się nawzajem. Funkcjonujemy „gdzie indziej”.

Dodatkowo różnica w potencjałach państw od razu powoduje powstanie podziału Polska vs reszta wewnątrz Wyszehradu. Czechy, Węgry i Słowacja zawsze będą bać się zdominowania przez Polskę jak również wciągnięcia ich w projekty którym nie są w stanie samemu podołać i/lub są odległe od ich interesu, a co jest wynikiem tego, że Polska ma opcje (mało)mocarstwowe, podczas gdy one - nie. Polsce również nie byłaby w smak współpraca z np. Niemcami której ukrytym celem byłaby możliwość rzucenia przez Niemcy wyzwania Stanom Zjednoczonym, bo Polska ma zupełnie inne geopolityczne uwarunkowania i taki cel jest dla niej absurdalny. Dlatego pozostałe kraje Wyszehradu mają i będą miały zawsze tendencje do okrążania potencjału Polski w ramach Wyszehradu poprzez pilnowanie, aby Polska musiała o nie stale zabiegać, nie była pewna ich poparcia, opłacała wspólne projekty itp. Kraje te nie będą łatwo angażować się „do pełna” w żaden projekt z obawy bycia wykorzystanym, zdominowanym i stłamszonym. Będą traktować Polskę jako kolejną opcję w swojej polityce transakcyjnej, Polska jest dla nich kolejną zewnętrzną siłą która może je zdominować i przed którą należy się bronić. To też powodować będzie, że kraje te będą przeciwnie rekonfiguracji V4 w coś większego (np. dołączając Rumunię). Bo im większa grupa, tym mniejsze ich znaczenie i tym mniej mogą pętać ręce Polsce.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @ree ok 3/4 prawa uchwalanego w Polsce jest wynikiem decyzji UE: Parlamentu, Komisji i sądów....
  • @Zdzislaw Pawlaszek Proaktywna polityka zagraniczna nie wymaga posiadania PKB Stanów...
  • @Gucio Pucio Oczywiście że Włochy nie są niczyim stronnikiem za wyjątkiem samych siebie. ...

Tematy w dziale Polityka