29 obserwujących
167 notek
290k odsłon
  4224   0

Dlaczego Polska jest wrogiem UE?

Dlaczego Polska jest tak bardzo atakowana w UE, obok Węgier? Odłóżmy na chwilę kwestię meritum-czy faktycznie oskarżenia wytaczane pod adresem Warszawy są słuszne czy nie. Wbrew pozorom to kwestia wtórna. Bowiem czy one są słuszne czy nie jest bez znaczenia; reakcja UE byłaby taka sama bez względu na meritum. Instytucje unijne twierdzą, że postawa Polski jest zagrożeniem dla "unijnych wartości". Kiedy jakakolwiek instytucja/system coś takiego zauważa, oznacza to że dany fenomen jest zagrożeniem dla jej funkcjonowania. Wartości bowiem są pochodną idei, idee zaś są podstawą planowania i opracowywania strategii, są więc niezbędną częścia funkcjonowania systemu - choćby on sam był niezwykle cyniczny. Tym samym jest zagrożeniem dla jego istnienia wszystko, co tym ideałom zaprzecza, rozkłada bowiem logikę danej insytucji do wewnątrz, przeczy jej założeniom i zdolności do osiągania celów. A nic tak nie niszczy ideałów jak pokazanie, że są bezsilne. Tym samym nie ma znaczenia, czy zarzuty są prawdziwe czy nie: postępowanie Polski w jednaki sposób w obu przypadkach jest zagrożeniem dla UE. Dlaczego? By to zrozumieć przyjrzyjmy się więc mechanizmom funkcjonowania UE.  

Są 4 podstawowe mechanizmy osiągania decyzji w UE, które w naszym przypadku mogą mieć zastosowanie: 

1. Osobiste interesy i powiązania: w ramach realizacji własnego intersu, urzędnicy i politycy, osoby kluczowe i decyzyjne podejmują takie a nie inne kroki. Celem jest ich własna kariera, pozycja, prestiż, finanse itp.

2. Ideologiczna i ideowa bliskość/dalekość: poglądy odgrywają istotną rolę w procesie dcyzyjnym, wbrew temu co mogą mówić cynicy. Solidarność ideologiczna nie musi być absolutna - może być wynikiem przypadku, chodzi o efekt: że dana grupa działa jak jeden blok. Dzieje się tak gdyż ludzie funkcjonują w ramach różnych "narracji" - wyobrażeń o świecie przedstawionych jako historie, w której są bohaterami, a które to wyobrażenia są nam potrzebne by planować właściwe posunięcia na przyszłość. Przeważnie ten mechanizm otacza mechanizm faktyczny, tak więc ideologiczne powody są tylko paliwem dla tych faktycznych

3. Układ transakcyjny: to najczęściej spotykany mechanizm faktyczny podejmowania decyzji w UE. Strony dochodzą do porozumienia, w którym jedna może nawet tracić w sposób wyraźny, ale wie, że zostanie to jej jakoś zrekompensowane w przyszłości kolejną transakcją po to, by w jeszcze dalszej przyszłości uzyskać jej zgodę na kolejną - w której tym razem znów będzie stratna ("coś za coś"). Umowa taka nie musi być powiedziana wprost, system utrzymuje się na zasadzie niespisanego "dorozumienia" (nie jest to niezwykłe, ludzie stale w taki sposób działają w życiu prywatnym). Proces negocjacji takich układów opiera się w dużej mierze na tym, co nazywa się sztuką dyplomacji - grze pozorów, niepewności i założeń. Np. kraj może zakładać, że jest za słaby by coś przeforsować, bo taka jest jego percepcja rzeczywistości. I to się wykorzystuje.

4. Przymus: odwrotność układu transakcyjnego, ale zawsze stanowi jego tło. Jeśli zawiodą normalne metody ułożenia się, zawsze pozostaje możliwość przymuszenia kraju do czegoś - chodzi więc o nigdy niewypowiedzianą groźbę co się stanie, jesli nie będą chcieli współpracować i zgodzić się na układ transakcyjny: zastosowane będą reperkusje. Różnej maści utrudnienia, komplikacje realcji, torpedowanie projektów etc. W stosunkach poza UE oznacza to również użycie siły militarnej. W UE z różnych powodów siła militarna została wykluczona z kalkulacji (głównie to wynik kurateli USA nad kontynentem i demilitaryzacja post-zimnowojenna).

Powód, dla którego pewne grupy w instytucjach UE tak mocno atakują Polskę i Węgry jest prosty: ponieważ postawa tych krajów zaburza punkty 3 oraz 4, powodując przy okazji ośmieszenie 2 i zagrożenie 1. Innymi słowy cały system podejmowania decyzji w UE jest zagrożony, bo opiera się on na percepcjach, niedomówieniach. Tymczasem Polska i Węgry mówią "sprawdzam". Tym samym niszczą podstawy punktu 4, ponieważ problem UE w obecnym kształcie jest taki, że opiera się ona na dobrej woli i chęci kooperacji każdego kraju. Jeśli kraj po prostu powie "nie" i jest zdeterminowany "przyjąć na klatę" konsekwencje, które wcale nie są tak bardzo straszne, to nie ma tak naprawdę sposobu by to zmienić. Nie jest bowiem tak, że po jednej stronie jest cała wielka UE, monolit, potęga, a po drugiej - jakiś tam kraj członkowski. UE nie ma żadnych służb, armii, policji. Kraje członkowskie zaś nie tworzą jednego frontu. Z punktu widzenia zdolności oddziaływania na rzeczywistość UE nie istnieje - dosłownie. Miraż zastosowania różnych sankcji itp. opiera się bowiem na założeniu, że kraj im poddany będzie je akceptował. Nie bierze się pod uwagę, że eskalacja jest obustronna.  Że po prostu można się nie dostosować do wyroku. "Nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobisz".

Lubię to! Skomentuj158 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka