...tekst powstał 29 10 2007.......
Poprzedni post był bardzo osobisty. Takiego scenariusza nie znajdzie się w żadnym filmie czy serialu, nawet samej mistrzyni - Pani Łepkowskiej. Podczas gdy piszę post o śmierci umiera bliska mi osoba. Los, przeznaczenie, zbieg okoliczności.... Można to nazywać jak się chce, zgodnie z wiarą jaką się posiada lub nie posiada.
Cała ta sytuacja wprawiła mnie w mocno refleksyjny nastrój. Mało tego. Po przyjeździe z pogrzebu zasiadłem przed telewizorem czekając na program Janka Pospieszalskiego. Nie wiedziałem o czym będzie. Po chwili byłem rozłożony na łopatki opowieścią o umieraniu małego chłopca i tym, jak chciał przed śmiercią wszystkim wokół powiedzieć coś niezwykłego, miłego. I znów moje oczy stały się wilgotne. Po programie wstałem i poszedłem ucałować śpiących pierdzioszków. Nawet zaświeciłem światło, żeby się im poprzyglądać i pogłaskać - pod włos, żeby poczuć ich włosy między palcami.
Dzisiaj od rana rozrabiamy jak pijane zające. Małego gonię i „całusam" - czyli całuje po „beńdzioszku" (brzuszku) drapiąc specjalnie brodą i wąsami. Później poluję na jego szyję. Śmiejemy się obaj choć on bardziej i głośniej. Puszczony krzyczy „całusaj, uciekam..". Starszy odgrywa rolę bohatera, starając się uwolnić brata z uścisków oprawcy. Cierpią na tym moje „schaby", bo potrafi przyłożyć, ale zabawa jest przednia.
Teraz korzystam z tego, że zajęli się sami sobą. W tej wolnej chwili zastanawiam się dlaczego wszyscy tak pędzimy i to co piękne i „bezpłatne" - cały czas gratis i zawsze jest na to promocja - dostrzegamy zwykle za późno.
Wyszło mi, że to wszystko dlatego, że „ludzie nie chodzą do lasu". Serio i w przenośni. Nawet mam to udokumentowane. Znalazłem na stronach Lasów Państwowych. Wygląda to tak:
60% Polaków jest w lesie rzadziej niż 11 razy w ciągu roku!!
Dlaczego wyszedł mi „las" - bo tam nie ma nic, co by mogło podsycać naszą chęć do „pędu". Nie ma polityki, nie ma telewizji, a co najważniejsze - tam nic nie dzieje się szybko. Sam las rośnie nawet wolno, bo gdzie tu się śpieszyć. Las uspokaja, daje też nam odczuć, co to znaczy spokój. To nie spokój pozorny - przed telewizorem, z władzą pilota w ręce. To spokój prawdziwy - wystarczy porównać swoje tętno w domu, przed telewizorem i w lesie. Oczywiście pod warunkiem, że sprawność fizyczna nie powoduje galopu tętna po 10 krokach na własnych nogach, a miastowy łazi po lesie w dzień.
Zapach lasu też odpręża. To nie zapach taniej imitacji w odświeżaczu do auta czy WC. Głęboki wdech w lesie to prawdziwy haust niepowtarzalną kompozycją zapachową, wymyśloną przez najlepszy nos świata - naturę, dobieraną przez miliony lat. Tego nie da się skroplić i zakonserwować E-ileś tam.
Ale przede wszystkim w lesie można nabrać dystansu - do wszystkiego. W głowie nie szumi cywilizacja, a najwyżej wiatr czy potok. Można spokojnie nacieszyć się rodziną - bo jak do lasu to tylko z nią - i wspomóc się jej spostrzegawczością. Samemu trudno ogarnąć to ile „cool" rzeczy jest wokół. Rzeczy „innych". Żadnych bajtów, żadnych stóp procentowych, żadnych PKB, żadnych koalicji, opozycji, partii, posłów i obrażonych prezydentów.
Za to ptaki śpiewają nie licząc się z impulsami na karcie. Drzewa pachną żywicą, bez pozwoleń na jej produkcję. Pająki sieci snują, bez serwerów. Mrówki budują mrowiska, bez pozwoleń, bez negocjacji koalicyjnych ekipy budującej i nie licząc się z planem zagospodarowania przestrzennego. I grzyby rosną, bez obrazy na upały.

Gwarantuję, że żadnej sceny z najlepszego filmu, żadnej książki nie będziecie wspominać wszystkimi zmysłami tak, jak odnalezienie przebijającego się przez igliwie pięknego borowika (dla miastowych objaśnienie - chodzi o grzyba, a nie gości w gajerach za premierem).
Wreszcie w lesie można spokojnie przyglądnąć się dzieciom. Jak sprawne są, jak spostrzegawcze, jak urosły - tak, jak urosły, bo zazwyczaj dzieci widzimy codziennie w tych samych okolicznościach i miejscach. Nowe miejsce stanowi zupełnie inne tło dla obserwacji.
Klasą samą dla siebie jest ognisko w lesie (oczywiście w miejscach wyznaczonych). To nie badziewny brykiet i śmierdząca rozpałka, ale prawdziwe drewno i prawdziwy kij z kiełbasą na końcu.
Wszystko wyżej opisane miałoby szansę dać ludziom inne, lepsze, spokojniejsze, bardziej ludzkie spojrzenie na świat. Nawet nie na naturę samą w sobie, ale na wszystko co nas otacza. No właśnie, miałoby - gdybyśmy do tego lasu chodzili....
Jest taki kawał, o głupkach:
„Ja pierniczę ale piękny las..."
„Gdzie, nie widzę, drzewa mi zasłaniają..."
Niby głupia odpowiedź, ale jak się zastanowić to już nie jest to takie oczywiste. Może odpowiadający chciałby zaglądnąć głębiej, na spokojnie, aby ocenić, a nie tak powierzchownie...
Być może te 60% ludzi, którzy chodzą rzadko do lasu właśnie tak tylko potrafią go postrzegać - powierzchownie - bo tak nauczyli się postrzegać świat, szybko i po łebkach, przegapiając głębię. Las nie wydaje się im atrakcyjny, bo „co tam niby jest - drzewa, krzaki, nuuuda".
Świat stał się płaski - jak obraz z telewizora czy monitora. Teraz las to właśnie płaską ścianą z drzew na ekranie. Ludzie też są spłaszczeni, ich też odbieramy przez monitory i telewizję. Życie jest płaskie, jak karta płatnicza. Wszystko szybko, w dwóch wymiarach.
Gdyby chodzili do lasu częściej wiedzieliby, że las to nie nuda i nauczyć się można wiele, nawet o samym sobie. Można się dowiedzieć, że istnieje życie bez prądu, że życie to nie tylko gonitwa, że żadna plazma czy LCD nie odda głębi kolorów czy faktury kory. Zawsze pod warstwą opadłego igliwia, lub zaraz za następnym powalonym drzewem może kryć się coś ciekawego, wartościowego.
Wycieczki do lasu pozwalają nam „odkręcić" się i wpaść wreszcie na to, że to co robimy, co do tej pory stanowiło dla nas najważniejsze cele w życiu, wcale nie jest tak istotne i ważne - więcej, nie jest warte ceny jaką za to płacimy.
Tak sobie to wymyśliłem.
Jeśli macie swoje unikalne i inne „lasy", które uczczą Was dostrzegać rzeczy proste napiszcie.
A na koniec wzorem ostatniego apelu:
Dziś już późno, ale jutro wyłączcie komputery i jedźcie, idźcie podnieść statystyki.
Obok umieściłem coś co pasuje do mojego nastroju
"God's Gonna Cut You Down" - piękny kawałek Johnny Cash'a



Komentarze
Pokaż komentarze (12)