Właśnie kończę się pakować i jadę do Angli, autem, po siostrę.
Sącz-Kraków-Wrocław-Dresno-Koln-Bruksela-Calais-Londyn-Birmingham
2000 km bez całą Europę. Nieźle mnie urządziła, co?
Jest tam od roku ze swoim chłopem, nakupiła bambetli i podobno taniej wychodzi auterm niż płacić za bagaże. Nie wiem, ale śmiem wątpić :)
Jadę z dwóch powodów - jeden to wycieczka dla Seniora, biorę go oficjalnie ze soba jako "zmiennika" :), a tak po prawdzie robimy mu wycieczkę Anglia, Walia Szkocja.
Drugi, to moja ciekawość - obiecałem sobie zaliczyć parę "polskich" pub'ów (mam tydzień) i rozpoznać czy cud wyborów nakręcił rodaków na powrót. Sprawdzę też czy faktycznie mówili coś Tuskowi jak tam był i czy faktycznie właśnie jego prosili o pomoc.
I muszę się jeszcze utwierdzić w przekonaniu, że jak zobaczę ładna dziewczynę na wyspach, to spokojnie mogę zacząć rozmawiać po polsku :)
Jeśli macie jakieś pytania do "wyspiarskiej polonii", to walcie.
Jeszcze godzinę jestem w domu :)
Do zobaczyska.



Komentarze
Pokaż komentarze (11)