Spływające poprzez chmury
Wspomnienia śpieszą mi na spotkanie
W tej przestrzeni pomiędzy niebem
A zapomnianym zakątkiem obcej ziemi
Miałem sen
Miałem sen
Żegnaj Max
Żegnaj Mamo
Kiedy po mszy powoli kroczysz do samochodu
A srebro w jej włosach lśni w mroźnym, listopadowym powietrzem
Słyszysz bijące dzwony
Dotykasz jedwabiu swych wyłogów
I gdy łzy powoli zbierają się
Ujmujesz jej delikatną dłoń
I kurczowo trzymasz się tego snu
Miejsce, gdzie można się spokojnie przespać
Jedzenia do syta
Gdzieś tam starzy bohaterzy bezpiecznie wloką się ulicami
Gdzie można wypowiedzieć się na głos
O tym, co cię gnębi i przeraża
I co więcej, nikt nagle nie znika
Nie słyszysz tej ich zwyczajowej gadki, z którą przychodzą do twych drzwi
Możesz sobie odsapnąć, gdzie tylko chcesz
I wariaci nie rozwalają orkiestrantów
I wszyscy mają szacunek do prawa
I dzieci nie zabija już nikt
I dzieci nie zabija już nikt
Noc po nocy
Wiruje w moim umyśle
Ten sen doprowadza mnie do szału
W zakątku jakiejś obcej ziemi
Strzelca zmorzył sen
Co się stało, już się nie odstanie
Nie możemy nabazgrać na kolanie ostatniego aktu
Dbaj o ten sen…
Dbaj o ten sen…
302
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (2)