Właśnie przeczytałem notkę „Prezydent Lech Kaczyński był inwigilowany”. Jeśli nawet tylko część jest prawdą to być może poznaliśmy przyczynę katastrofy.
Wiele wskazuje na to, że jedną z przyczyn było błędne działanie przyrządów w kabinie pilotów. I teraz przeanalizujmy fakty: skoro w samolocie zainstalowano dodatkowy sprzęt elektroniczny to czy on nie mógł powodować zakłócania pracy przyrządów pokładowych? W końcu odbyło się to poza producentem i zapewne w tej konfiguracji samolot nie był testowany. Tu pojawia się drugi wątek – komisja Millera czekała na wynik oblotu: jeśli samolot nie był identycznie skonfigurowany (tj wyposażony w dodatkowy sprzęt ) to oblot był nieważny z punktu widzenia sprawy - ale może był identycznie skonfigurowany.. i ten wątek właśnie tym oblotem wyjaśniano?
Niewątpliwie ten element układanki – wyraźna niechęć do jakikolwiek badań wraku i zapisów z lotniska, oraz dziwne ruchy wokół czarny skrzynek sugerują, że coś może być na rzeczy…
Zresztą z samolotem i w samolocie tuż przed lotem dziwne rzeczy się działy – a i teraz zupełnie w innym świetle można patrzeć na uśle od początku lansowanie tezy o presji Kaczyńskiego jako przyczyny katastrofy..
Czyżby Gazeta Wyborcza i TVN kłamały? (kłótnia na lotnisku)
Analiza informacji może wskazać jeszcze jeden wątek – dziwny – otóż miała miejsce „dziwna wizyta” w samolocie techników z zakładów remontujących samolot – co robili? Może „dodatkowe” wyposażenie było jednak certyfikowane przez producenta i na zlecenie umieszczone – tyle ze powodowało zakłócenia pracy urządzeń? To może tłumaczyć fakt, że obie strony maja w tym interes aby jednak o tym nie pisano na pierwszych stronach gazet. Tak czy inaczej – brak wraku, badań wraku oraz zapisów z wieży będzie mnożył domysły..


Komentarze
Pokaż komentarze (7)