W PO wybuchła afera z martwymi duszami w szeregach – niby mega afera – bo jak martwe dusze, to znaczy sfałszowane podpisy ludzi, deklaracje, przetwarzanie bez faktycznej zgody danych osobowych, fikcyjne wpłaty składek.. fałszywie oddane głosy.. poważne podejrzenie, że skoro sfałszowano podpisy i deklaracje członkowskie to może ktoś posunął się dalej i sfałszował listy poparcia do sejmu np… a jednak!
Cóż można przeczytać – w końcu w źródle które w kwestii PO nie można podejrzewać o złą wolę…
wyborcza.pl/1,75478,10053898,Martwe_dusze_w_Platformie__Co_ustalil_prokurator_.html
„(..)rzecznik gorzowskiej Prokuratury Okręgowej : Partia nie dosłała do tej pory oryginałów deklaracji. Ma to zrobić po wewnętrznym śledztwie. - Uzgodniliśmy, że komisarz przekaże nam wszystkie deklaracje, które wzbudzają wątpliwość.PO ma sprawdzić około 300 z ostatniego czasu. Faktycznie minęło sporo czasu, a dokumentów nie otrzymaliśmy - tłumaczy (..)”
Ekstra! W sprawie fałszerstwa partia sama prowadzi śledztwo i decyduje co przekaże prokuraturze! Ale czy coś ustalą i prześlą skoro:
"(..)- To normalne, że wysoki rangą działacz płaci gotówkę za szeregowych członków, ale nie przynosi dokumentacji? Donosi ją dopiero po roku? - pytamy.
- Niestety, to możliwe(..)"
(..)Komisarz Leszek Turczyniak: - Pytamy członków, czy sami zapisali się do partii. Sprawdziliśmy około 100 osób. W żadnym przypadku nie było coś nie tak. Nie było konieczności przesłania dokumentów.(…)
„(..)Działacze do biura regionu odsyłali jedynie kopie deklaracji członkowskich. - Gdy zwróciliśmy się o oryginały, okazało się, że ich po prostu nie ma. Udało się na odnaleźć około 10 proc. oryginałów(..)”
Obecnie panuje cisza – szczególnie jak się to porówna z tym co było po wychwyceniu lewych podpisów na listach posłanki Samoobrony..


Komentarze
Pokaż komentarze (2)