14 obserwujących
229 notek
220k odsłon
238 odsłon

Zamach na zamach! Sadurski się lęka

Wykop Skomentuj6

Towarzysze na etacie tefałenowskiej Zjednoczonej Partii Obywatelskiej wciąż nie mogą wyjść po szoku, który dotknął ich zbolałe serca w dniu 10 maja 2020 r. Otwierają oczy i nie wierzą. Włączają telewizor i nie rozumieją niczego. Odbierają telefony od mocodawców i pocą się dniem i nocą. Co to będzie, co to będzie, gdy porażka będzie wszędzie? Profesor Sadurski towarzysz Wojciech już woła: „Brońcie się! Jak spojrzycie w twarz Tulei?!” 

W twarz to jeszcze bym spojrzał, ale w oczy boję się zajrzeć. Co tam bym zobaczył, to potem bym nie odzobaczył, bo są to oczy człowieka widzącego ducha Stalina. A z widzącymi lepiej nie zadzierać, jeszcze doniosą do towarzyszy z TVN. Brrrrr, strach się nie bać.

A przecież już dawno rząd nie zrobił dla nich tak wiele, jak tego dnia. Od prawie dwóch miesięcy walczyli z otwartymi przyłbicami i maseczkami na ustach o rezygnację z wyborów 10 maja. Gdy jedni zaczynali, to oni wstawali do boju, wciąż krzyczeli: „Koperty zabijają! Listonosze roznoszą śmierć! PiS będzie miał krew na rękach!”

Ciecia Osoba w Państwie, a pierwsza w Galaktyce, czyli pan Tomasz, hamował senat jak tylko mógł. I tak się pochylił nad ustawą o wyborach korespondencyjnych, że przez miesiąc nie mógł się wyprostować. A jak już się wyprostował, to zawołał donośnym głosem – to koniec demokracji. Bo wybory trzeba przenieść.

Pani Demokracja, jak to bywa z kobietą niestałą w uczuciach i lekką w obyczajach, poprawiła makijaż, spojrzała na fryzurkę, mrugnęła do Niemców i też zapłakała chlipiąc pod nosem: „Co ze mną będzie nad Wisłą? Co będzie, jak Niemiec nie przybędzie?” I popłakała się tak, że się wzruszyłem. Na pomoc wyskoczył spod budki pan Borys i światło odbite od jego achillesowego czoła rozjaśniło świat aż do horyzont. Przytulił Demokrację.

Czując wiejące wiatry, a nie były to wiatry Historii, pan Tanajno z kolegami od Palikota wybiegł na ulice Warszawy. I biegał, i biegał, i szukał płaczącej Demokracji, aż mu baterie w i-phonie padły, paliwo w mercedesie się skończyło, a sushi zniknęło w paszczy. Wiatry poszły po Alejach. Nowy bunt zrodził się w gabinetach, o przepraszam spontanicznie na warszawskiej ulicy. Zdruzgotani „przedsiębiorców” nie stać już na loty do Dubaju. A Demokracja podobno płacze w gabinecie Budki.

Wybory 10 maja miały być zamachem na zdrowie, życie i samopoczucie milionów Polaków i Polek. Miały być. A skoro się nie odbyły, to co się stało, że się nie stało, co stać się miało, bo musiało? Brak wyborów, to zamach na Demokrację. Pani Demokracja z przejęciem zatrzepotała długimi interpretacjami i jeszcze dłuższymi rzęsami, uśmiechając się przy tym zalotnie do towarzyszy. To bezprecedensowa sytuacja. To znaczy, że Demokracja, niczym zagubiona blondyneczka, jest w opałach. I w krótkiej spódniczce.

Jak zamach, to zamach. To nie byle zamach torebką na niewinną Demokrację, to Zamach łomem na fundamenty. A więc koniec świata. Nawet Majowie tego nie przewidzieli, nie mówiąc o kosmitach i innych bytach przebywających w niebytach.

A ja wciąż słyszę w swej głowie głos Sadurskiego, który przez zaciśnięte radośnie usta, przez zamknięte boleśnie oczy, woła: To zamach na naszą Demokrację, na nasz zamach! Bo zamach może być tylko nasz! Ich działania, to zamach na zamach. Na pieniądze dla koncernów, które bez ogłoszenia stanu klęski nie mogą doić Polski. To naprawdę zamach. Niedopuszczalny, nieeuropejski i niedemokratyczny zamach. Dlatego towarzysz profesor się lęka. I klęka. Przed Niemcami klęka. Nie przed Demokracją.

Dr Paweł Janowski

Redaktor naczelny miesięcznika „Czas Solidarności”

Felieton ukazał się w „Tygodniku Solidarność”

Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale