Takie okrzyki rozlegały się z okien mojego bloku podczas dwóch pierwszych setów meczu Polska-Czechy (mieszkam w takim zaścianku Zjednoczonej Europy, do którego nie dotarło jeszcze zbawienne światło politycznej poprawności). Szczególne rozgoryczenie ogarnęło nas po drugim, wydawałby się wygranym, secie. W trzecim, przy sześciopunktowej przewadze Czechów (20:14), mieliśmy już wyłączać telewizor…
Widać jednak, że przy odpowiednim nastawieniu i motywacji można dokonać rzeczy prawie niemożliwej. Po wejściu Kubiaka i Jarosza w decydującej fazie trzeciego seta Polacy zaczęli zachowywać się jak inna drużyna. Widać było wolę walki, twardą grę i wiarę w zwycięstwo pomimo prawie zerowych szans. I rzeczywiście dokonali niemożliwego! Załamani Czesi gładko oddali końcowego seta.
Zwyciężyła siła charakteru! To właśnie w sporcie lubię najbardziej.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)