Papież przywróci do pełni praw Mszę trydencką - wczoraj onet.pl zamieścił niusa tej treści wśród najważniejszych wiadomości. Już samo to jest ciekawe. Nius onetu był co prawda dość kiepski (opierał się na plotkarskim, raczej ignoranckim tekście "Timesa"), ale widocznie wywołał uwagę także w tych obszarach opinii, które na co dzień nie są skłonne śledzić spraw kościelnych. Dziś temat pociągnęła Ewa Czaczkowska w "Rzepie", a nawet "Sygnały dnia" przesłuchiwały na ten temat pewnego jezuitę.
Od wczoraj odbieram telefony od dziennikarzy, którzy chcą się dowiedzieć - w skrócie, w skrócie oczywiście :) - o co w ogóle chodzi z tą "Mszą przedsoborową". Opowiadam im cierpliwie rzeczy, które , jak czuję nawet w słuchawce, są dla nich spotkaniem jakby z innym światem. Mam wrażenie, że nigdy by się z tym innym światem nie spotkali, gdyby nie uparcie pro-tradycjonalistyczny Benedykt XVI. A tak - mamy teraz na topie sprawę "Mszy łacińskiej", kontrowersję wokół posoborowej reformy liturgicznej itp. A więc sprawy, które miały być "na wieki wieków" zamknięte w "lochach Watykanu" :) albo raczej w posoborowym piekiełku przeznaczonym dla ekstremizmu lefebvrystów.
Dla mnie osobiście pewnym zaskoczeniem jest to, w jak niewielkim stopniu do myślenia publicystów doszło jakie zdanie ma na temat reformy liturgicznej i starej tradycji łacińskiej obecny Papież. A przecież od lat mówi i pisze on wciąż to samo, najmocniej i najwyraźniej w książce "Duch liturgii", ale także w szeroko czytanych wywiadach-rzekach Seewalda. Nie brano tych słów poważnie?
Kilka miesięcy temu Jerzy Sosnowski zaprosił mnie do swojej audycji w Trójce - właśnie do rozmowy o starej Mszy i o lefebvrystach też (zwykle te dwa rozłączne tematy są łączone, czasem nieszczęśliwie). Miałem wrażenie, że gospodarz był szczerze zainteresowany, o co chodzi (mówił mi nawet, że w jego redakcji z propozycją tego tematu wychodzili ludzie na ogół niechętni tematyce kościelnej). W studio siedzieliśmy razem ze Zbigniewem Nosowskim - który z kolei był akurat w fazie powtarzania deklaracji, że nie wierzy, iż papież zdecyduje się na uwolnienie Mszy trydenckiej (był pod wrażeniem tego, że sprawa ta miała nikły oddźwięk na synodzie o Eucharystii).
Teraz znaków, że oczekiwany dokument o "starej Mszy" rzeczywiście przyjdzie, jest coraz więcej. Pisze o tym dość konkretnie Tornielli w "Il Giornale", Kubler z "La Croix" (na forum tego dziennika kato-liberalnego), a z drugiej strony w różnych blogach itp. mruczą o tym liczni "ludzie poinformowani". Co prawda podobnie było w ubiegłym roku - ale wiemy już, iż także wtedy "było coś na rzeczy" (choć sprawa została zastopowana przez niechęnych z Kurii rzymskiej - niektórych już Papież posłał w świat, "do innych zadań"). No to poczekajmy.



Komentarze
Pokaż komentarze