No cóż, w salonie stalo się to, co kiedyś, po kilku pierwszych tygodniach, przeżywałem w swoim własnym blogu (CyberSylwie): powstaje pytanie,PO CO TU JESTEśMY, a więc także: co i jak tu mamy pisać. O tym teraz dyskutuje się w blogu Krzysztofa Leskiego, a rzecz dotyczy nas wszystkich.
Na razie jest tak, że właściwie wszystkie blogi "salonowe" są serialami aktualnej publicystyki. To zrozumiałe, gdyż większość tutejszych bloggersów to aktywni publicyści, mający co mówić i lubiący mówić - ale już przez to swoje codzienne zajęcie "sformatowani" do mówienia felietonami, i to prawie wyłącznie politycznymi.
Tymczasem - o ile rozumiem - blog to trochę inna sztuka. Niełatwa sztuka - bo coś pośredniego między felietonem puszczanym w mediach przez profesjonalistów i zapiskami czynionymi czasem przez ludzi zakochanych we własnych myślach. Pierwsze jest na blog zbyt oficjalne, za to drugie - po prostu nie do zniesienia dla normalnych ludzi, brzydzących się ekshibicjonistycznym grafomaństwem. Niestety taki ekshibicjonizm to najczęstsze ryzyko każdego bloga.
Wszystko wskazuje na to, że my bardzo się tym ostatnim brzydzimy tutaj. Ja też, a poza tym określenie "niezależne forum publicystów" brzmi jakoś tak zobowiązująco, że chciałoby się zacząć także tutaj przemawiać zawsze "drukowanymi literami" (no i ex definitione niezależnie, co bardzo staje się wymagające wraz z rozwojem definicji niezależności!). Mnie też się takie poczucie obowiązku rzuciło na mózg, choć niewiele to przyniosło efektów.
Jest tylko jeden problem: to nie jest blog, lecz internetowa gazeta publicystów. No to może jednak spróbujmy blogować, o ile ktoś ma na to chęć? Nie wiem, jak moi tutejsi towarzysze doli, ale ja mam.
Dlatego ogłaszam, że SIę WYłAMUJę - i od jutra zaczynam pisać zgodnie z tym, jak rozumiem blogowanie i jak je praktykowałem dotąd od pół roku w CyberSylwie. Oczywiście pod warunkiem, że tutejsza Najjaśniejsza Dyrekcja Salonu nie zechce mnie stąd wyrzucić, np. za niesubordynację. Jeśli nie - od jutra w tym miejscu "teksty nieuczesane", formy dłuższe, lecz zwykle krótkie, wypowiedzi obiektywizowane, lecz zwykle zachowujące piętno osobistych wrażeń chwili - i tylko na te tematy, które MNIE INTERESUJą osobiście. W CyberSylwie swoje wpisy dzielę na "zapiski" (te najbardziej osobiste, bliskie osobistemu "dziennikowi pokładowemu") i "komentarze" (te jednak wybiegające poza podwórko prywatnych przeżyć i doświadczeń). Jasne, że w tym miejscu, w salonie24, mogą się Państwo spodziewać tych ostatnich (te pierwsze zostawię w prywatnym blogu).
Jeśli zdarzy się, że pójdę tą drogą sam, a inni na ogół pozostaną w swych publicystycznych ryzach - będzie w salonie większa różnorodność stylu. Po prostu będzie tak, że będę w salonie gawędził i gwarzył - podczas gdy moi szanowni współsalonowcy pozostaną przy przemówieniach.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)