Paweł Milcarek Paweł Milcarek
53
BLOG

Inna Hiszpania, pod powierzchnią

Paweł Milcarek Paweł Milcarek Polityka Obserwuj notkę 23

Wróciłem z Hiszpanii - nie, nie tej od Almodovara i Zapatero. Innej, która też istnieje: konserwatywnej, katolickiej, narodowej, a przy tym słonecznej, pełnej humoru i hildalgicznej zamaszystości. Na madryckim Uniwersytecie San Pablo zaproszono mnie (i Pawła Skibińskiego) do mówienia o doświadczeniu Solidarności - które jest dla Hiszpanów naszej formacji interesujące tak samo jak obecne dokonania centroprawicowej koalicji rządzącej. Nasi przyjaciele na Zachodzie żyją od lat w ramach minimów reakcji kulturowej - i są pod wielkim wrażeniem tego, że u nas przeszła ona w poziom faktów politycznych.

Kilkadziesiąt kilometrów od Madrytu, w Valle de los Caidos wznosi się potężny, stukilkudziesięciometrowy krzyż, ustawiony na znak ekspiacji za wojnę domową i pojednania. Pod tym krzyżem, we wnętrzu góry ogromny kościół wydrążony w skale. Całość monumentalna, dość zwalista, w stylu przełomu lat 40. i 50., z potężnymi aniołami ulanymi z żelaza armat wojny hiszpańskiej. Wszystko to tremendum - lecz ze środka ołtarza wyrasta drewniany krucyfiks hiszpański, jakby w innym stylu, znanym z tutejszej dewocji i mistyki. W sumie połączenie potęgi, ofiary i surowości - inne nuty niż w naszym polskim “śpiewniku” duchowym, w którym ofiara złączona częściej z nadzieją i bólem.
A jednak to ten sam, lub podobny, świat katolickiej cywilizacji, osłodzony śródziemnomorską “słonecznością” ludzkich zachowań, kultury życia codziennego. Tego świata bronił Franco - nad którego grobem mogłem się modlitewnie pochylić - tak jak podobnego świata broniliśmy my w 1920 i później. Teraz, podobnie jak gdzie indziej w Europie, odnajdujemy się jak partyzanci po bitwie, z nadzieją na odnalezienie starych więzi.

Bo w tej chwili zasadniczy konflikt cywilizacyjny przechodzi w poprzek każdego z europejskich społeczeństw - prawie fifty/fifty. Są dwie różne Europy. Te same wrażenia po niedawnym spotkaniu z francuskimi dziennikarzami katolicko-prawicowymi z "La Nef", przygotowującymi dossier o Polsce.

Przy wejściu do bazyliki Św. Krzyża w Valle de los Caidos tablica ogłasza, że świątynię tę “inaugurował” jej budowniczy, Francisco Franco - a Jan XXIII podniósł ją do godności bazyliki.

W tym wszystkim dodatkowa radość: w Valle de los Caidos są benedyktyni, i to z francuskiej Kongregacji Solesmes. Miła rozmowa z opatem, a oprowadzający brat, dociekliwy intelektualista, okazuje się znajomym naszych znajomych. I znów dziegieć w miodzie: bazylika była w ostatnich latach przedmiotem czterech zamachów bombowych, organizowanych m.in. przez czerwonych.

No i jeszcze symboliczny obrazek ze zwiedzania Valle: jest tam dawne centrum studiów nad nauką społeczną Kościoła, cudownie urządzone przez budowniczych i kompletnie zostawione sobie obecnie. Przechodząc wzdłuż długich regałów pełnych książek gromadzonych dla potrzeb tego centrum aż do lat 70., myślałem o tym “mrozie”, który przeszedł przez świat katolicki, paraliżując wszelkie odruchy obrony: gdy ogłoszono dezaktualizację “starego świata” i początek “nowego”, szczęśliwe biblioteki, o których zapomniano lub których z jakiegoś powodu nie ruszono. Hic mortui vivunt et muti loquuntur - “tu martwi żyją, a niemi przemawiają”. A może pewnego dnia w tych ścianach znów zaroją się ciekawi świata “późni wnukowie” tej cywilizacji, której broniono często nawet mimo i wbrew odczuciom zdezorientowanych tłumów? Może właśnie ci ciekawi studenci, do których mówiłem w Universitad San Pablo?

harcerz-realista, zwykle w obronie - rzadko w ataku, katolicki ortodoks mający dość często swe własne zdanie odrębne w sprawach bezortodoksyjnych

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (23)

Inne tematy w dziale Polityka