Paweł Milcarek Paweł Milcarek
203
BLOG

Trzy słowa w sprawie ogniska ze swastyką

Paweł Milcarek Paweł Milcarek Polityka Obserwuj notkę 26

Ruszał portal internetowy gazety - więc potrzebny był nius. I znalazł się nius… hmmm… raczej “olds”: filmik z 2004, na którym jacyś podpici młodzieńcy bawią się paskudnie swastyką i ryczą nazistowskie bzdury.

Rzeczywiście: wrażenie jest i smutne, i złe. Takie rzeczy nigdy nie powinny mieć miejsca, ich obecność jest odrażająca. I zgadzam się tu z Cezarym Michalskim, gdy komentując to wydarzenie ubolewa, że dzisiaj młodzi Polacy nie potrafią “zakochać się w Polsce” - a gdy bardzo chcą się zakochać w czymś, szukają właśnie albo Che Guevary, albo swastyk hitlerowskich. To ponure, to wyrzut dla nas wszystkich.

Stanąwszy na tym “wspólnym polu” z Michalskim, chcę jednak mocno zaprotestować przeciw łatwości, z jaką rozpętuje się na naszych oczach seans nienawiści względem Młodzieży Wszechpolskiej i LPRu. Owszem, i ja chcę być w tej sprawie precyzyjny - i chcę mieć moralną pewność, że w tych środowiskach nie toleruje się takich sztubactw (sztubactw przekraczających granice dopuszczalnych żartów, za to wchodzących na teren absolutnie śmierdzący). Jednak jak na razie obowiązuje mnie jakie takie domniemanie niewinności i dystans do zasady odpowiedzialności zbiorowej: o ile wiem, nigdzie i nigdy odnowiona MW nie żyrowała i nie legitymizowała mód faszystowskich czy neofaszystowskich. Teraz gdy rozpętuje się kampanię na rzecz “delegalizacji” wszechpolaków, proszę o jakieś dowody. Film z działki nim nie jest - trzeba jeszcze wykazać najpierw, że w ogóle są tam członkowie MW, a potem że robią to, czego nauczyła ich MW. Na razie jest tak, że ani pierwsze, ani drugie nie jest dowiedzione - wiadomo natomiast na pewno, że oficjalne autorytety MW i LPRu całkowicie dystansują się od neofaszystowskich błazenad.

I tu pytanie do red. Pawła Wrońskiego z “Wyborczej”, który wczoraj mówił w TVP, że te reakcje to dla niego za mało: co właściwie mają zrobić więcej, jak wykazać, że “nie są wielbłądem”?
Kto tylko chce wiedzieć, ten wie, że Roman Giertych nie jest bohaterem mojego romansu - a jednak i ja nie uwierzę, że ma on coś wspólnego z neonazizmem. Pudło! Co innego mu zarzucajcie, jeśli chcecie (np. tę dziwną niestałość w przyjaźniach i sojuszach - a propos sytuacji z telefonem do prof. Majchrowskiego po jego wygranej w Krakowie). Natomiast podmalowywanie RG na nazistę to kompletna kreacja medialna. Co innego pytanie, czy on sam zawsze dobrze pilnuje swoich chłopców i chłopyszków - to może być dobre pytanie. Tylko że ja nie znam pełnej odpowiedzi.

W Polactwie Rafała Ziemkiewicza przeczytałem kiedyś opinię, że Młodzież Wszechpolska to, niestety tak jest, już prawie ostatnie środowisko młodzieżowe, w którym na serio traktuje się patriotyzm. Po części się z tym zgadzam - i tym bardziej mi zależy na tym, by ta organizacja o długiej tradycji służby nie zarosła jakimiś chwastami. Z tym, że zależy mi i na tym, by tnąc te chwasty, nie zadeptać też dobrego ziarna, którego jest tam na pewno więcej.
I jeszcze coś na koniec: jestem za konsekwentnym sekowaniem wszelkich postaw niepamięci o zbrodniach hitlerowskich i wszelkich “zabaw z nazizmem” - ale dokładnie tak samo jestem za zerem tolerancji dla niepamięci o zbrodniach komunistycznych i jakichkolwiek flirtach z komunizmem, także w sferze symbolicznej (czerwone gwiazdy i portrety zbrodniarzy typu Lenina to dziś urocze zabawk, nieprawdaż?). Po tych zbrodniach i po tych ideologicznych rojeniach jeszcze polska ziemia się nie uspokoiła - jeszcze dziedzice tej “tradycji” są tu fetowani i honorowani. Na tę dysproporcję nie ma zgody.

harcerz-realista, zwykle w obronie - rzadko w ataku, katolicki ortodoks mający dość często swe własne zdanie odrębne w sprawach bezortodoksyjnych

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (26)

Inne tematy w dziale Polityka