Najpierw Arcybiskup Lubelski postanowił przestrzec przed uwierzeniem doniesieniom o zaangażowanej współpracy z wywiadem PRL nominowanego Arcybiskupa Warszawskiego. I zrobił to m.in. tak:
Metropolita lubelski uważa, że publikacje prasowe o powiązaniach arcybiskupa Wielgusa z SB to wynik zorganizowanego działania. Arcybiskup zwrócił uwagę na dysproporcję między materiałem, który z publikacji w można poznać bezpośrednio, a nagłośnieniem sprawy. Abp Życiński zastrzegł, że jest najdalszy od spiskowych tłumaczeń rzeczywistości, ale w tym przypadku jego zdaniem w grę wchodzi pewne zorganizowane działanie i nasuwa się pytanie, komu na tym działaniu zależało.
Nie minęło wiele czasu, a przestrzec przed spiskiem zdecydował się i Roman Giertych - którego wypowiedź w “Kropce nad i” w TVN24 wyglądała następująco:
Zdaniem wicepremiera Romana Giertycha, doniesienia „Wprost”, a wcześniej „Gazety Polskiej” na temat rzekomej agenturalnej przeszłości abpa Wielgusa nie dotyczą jedynie osoby nowego metropolity warszawskiego, lecz mają szkodzić Kościołowi. - Gdy się patrzy na całą tę aferę, rozpętaną przez „Gazetę Polską” i bardzo mocno wspartą przez telewizję publiczną, ma się wrażenie, że TVP pod wodzą prezesa Wildsteina rozpoczęła frontalny atak na Kościół – powiedział Giertych.
Dzięki tej wypowiedzi zbliżamy się do konkluzji, która jakoś nie zdołała przejść przez usta Wybitnego Filozofa, wystrzegającego się “teorii spiskowej”: spisek knuje prezes TVP. A kim on jest?… Nie jest cyklistą.
Już wiemy, skąd cały problem. Oto sposób na lustrację - w wykonaniu przedziwnej koalicji przegranych.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)