Gdy rozmawiam ze znajomymi o serialach, większość twierdzi, że najciekawszym i najbardziej wciągającym jest „24 godziny”. Szczerze mówiąc nie wiem, bo nie obejrzałem do tej pory ani jednego odcinka (choć zamierzam wkrótce uzupełnić ten brak), wiem jednak na pewno, że serial „Mentalista” (The Mentalist) którego I sezon nakręcony w zeszłym roku właśnie skończyliśmy z Żoną oglądać, znajdzie się w ścisłej światowej czołówce.
Osobiście jestem pod absolutnym wrażeniem I sezonu „Mentalisty”. Odcinki są świetnie skonstruowane, niemal każdy ogląda się z równie wielką przyjemnością… No, może wyjątek stanowią te dotyczące tajemniczego Red Johna, które są jeszcze ciekawsze i niosą ze sobą dreszczyk emocji. Ogromnym plusem serialu jest fakt, że widz niezwykle szybko zżywa się z występującymi bohaterami z Kalifornijskiego Biura Śledczego. Największą sympatię budzi oczywiście zazwyczaj uśmiechnięty od ucha do ucha i pozornie nie biorący wszystkiego poważnie Patrick Jane (w tej roli świetny Simon Baker) – tytułowy „mentalista”; facet o niezwykłym zmyśle obserwacji otaczającego świata, potrafiący zazwyczaj, patrząc na rękę ofiary, określić jego zawód, a patrząc w oczy podejrzanego ustalić co najmniej kilka jego istotnych cech i upodobań. Zdolności Jane’a pozwalały mu kiedyś udawać medium – teraz jest „konsultantem” (ten cudzysłów z wielką lubością podkreśla, przedstawiając się) KBŚ. Odmienionego – głęboko przeżywającego rzeczywistość Jane’a widzimy w odcinkach, w których pojawia się kwestia Czerwonego Johna, który zamordował jego żonę i dziecko.
Wielką sympatię budzą również pozostali bohaterowie. Bardzo kobieca, piękna, delikatna i… naiwna Grace Van Pelt (Amanda Righetti) – jestem fanem tych wielkich biednych oczu, które robi, gdy czuje się zmieszana. Przezabawny, luzacki, podkochujący się w Van Pelt (choć zawsze wstydzący się jej to wyznać, no może poza sytuacją, gdy jest zahipnotyzowany) Wayne Rigsby (Owain Yeoman). Wielki, silny facet. Również trochę prostoduszny, co sprawia, że świetnie pasuje do Grace. Ogromnie zdecydowany i słynący z kapitalnych, krótkich docinków Kimball Cho (Tim Kang): – Mój jeden telefon i będzie pan miał problemy. – Zadziwiające! Ja jednym telefonem załatwiam wyłącznie pizzę. Choćby mówił najzabawniejsze rzeczy, trudno odnaleźć na jego twarzy choćby cień uśmiechu. Jedne z lepszych dialogów prowadzą między sobą Cho i Rigsby (ten drugi zwykle nie czai, o co kaman), zwłaszcza w towarzystwie Jane’a, z którym wiecznie przegrywają zakłady.
Całą ekipą dowodzi Teresa Lisbon (Robin Tunney) ciekawie wpasowująca się w całość (choć mnie trochę wkurza jej kaczkowaty wygląd, Tunney o wiele lepiej wypada w ujęciach portretowych). Zwłaszcza ciekawe są jej dialogi z Janem (czyt. Dżejnem, nie Janem) powodujące zwykle uśmiech na twarzy widza. Najciekawsze jest to, że trudno znaleźć we wszystkich 23 odcinkach, choćby jedną sytuację, w której Patrick Jane nie postawiłby na swoim.
Wszystkim lubującym się w serialach, którzy dotąd nie zetknęli się z „Mentalistą” (choć pewnie wielu takich już nie zostało) szczerze polecam. Z przyjemnością przeczytam również w komentarzach o Waszych serialowych gustach. I chętnie sam skorzystam z polecanych tytułów.
Komentarze
Pokaż komentarze (8)