27 obserwujących
443 notki
446k odsłon
253 odsłony

Ostatnie wielkopostne rekolekcje Benedykta XVI (cz. II)

Wykop Skomentuj

 

28 lutego o godzinie 20.00 zakończył się wspaniały pontyfikat Benedykta XVI. Osobiście z wielkim smutkiem, ale i z zaufaniem wobec jego decyzji, żegnałem odchodzącego papieża. Jak jednak pisałem dwa tygodnie temu, ostatnie tygodnie pontyfikatu, ostatnie wystąpienia Benedykta XVI, warto potraktować jako swoiste rekolekcje wielkopostne. Dziś podsuwam drugą część wybranych fragmentów wypowiedzi papieskich, które uważam za szczególnie godne rozważenia i zapamiętania.
 
Poniżej wyimki z pięciu ostatnich publicznych wypowiedzi papieża, począwszy od ostatniej modlitwy „Anioł Pański”, poprzez ostatnią środową katechezę, aż po słowa pożegnania skierowane do tłumów wiernych zebranych w Castel Gandolfo. (Wszelkie pogrubienia w tekstach moje – PP).
 
Z ostatniej modlitwy Anioł Pański (24 lutego 2013)
 
W swoim rozważaniu papież skupił się przede wszystkim na tekście Ewangelii z dnia o Przemienieniu Jezusa na Górze Tabor. Podkreślił też, że wezwanie do modlitwy płynące ze słów Ewangelii odczytuje jako skierowane szczególnie do niego w tym wyjątkowym momencie życia.
Rozważając ten fragment Ewangelii, możemy zaczerpnąć z niego ważną naukę. Nade wszystko prymat modlitwy, bez której całe zaangażowanie apostolstwa i miłosierdzia sprowadza się do aktywizmu. W Wielkim Poście uczymy się przeznaczać odpowiedni czas na modlitwę, zarówno osobistą, jak i wspólnotową, nadającą oddech naszemu życiu duchowemu. Ponadto, modlitwa nie jest izolowaniem się od świata i jego sprzeczności, jak chciałby na górze Tabor uczynić to Piotr, ale modlitwa prowadzi na nowo na drogę, do działania.
(…)
Pan wzywa mnie, bym „wyszedł na górę”, abym jeszcze bardziej poświęcił się modlitwie i medytacji. Nie oznacza to jednak porzucenia Kościoła, wręcz przeciwnie, jeśli Bóg mnie do tego wzywa, to właśnie po to, abym mógł nadal Jemu służyć z takim samym oddaniem i taką samą miłością, z jaką czyniłem to dotychczas, ale w sposób bardziej dostosowany do mojego wieku i sił.
 
Z katechezy wygłoszonej podczas ostatniej audiencji ogólnej (27 lutego 2013)
 
Jeśli chodzi o tekst tej katechezy, to choć przytaczam tak obszerny fragment, i tak gorąco zachęcam do tego, by tę katechezę przeczytać lub obejrzeć w całości. Jest to bowiem wypowiedź historyczna i zwłaszcza dla świeckich – jak się wydaje – najważniejsza spośród wszystkich wystąpień papieskich ostatnich tygodni. Dlatego wyjątkowo już na początku podaję linki do pełnej treści.
Tekst: http://ekai.pl/biblioteka/dokumenty/x1512/benedykt-xvi-podziekowal-bogu-i-ludziom-za-pontyfikat-ostatnia-audiencja-generalna-benedykta-xvi/
Obraz: http://www.youtube.com/watch?v=kZ7rH5VcKqc
(…)
Jest we mnie w tej chwili wielka ufność, bo wiem, każdy z nas wie, że Słowo Prawdy Ewangelii jest siłą Kościoła, jest jego życiem. Ewangelia oczyszcza i odnawia, przynosi owoce, gdziekolwiek wspólnota wierzących je słyszy i przyjmuje łaskę Bożą w prawdzie i w miłości. To jest moja ufność, to jest moja radość.
Kiedy 19 kwietnia, niemal osiem lat temu, zgodziłem się przyjąć posługę Piotrową, miałem silną pewność, która mi zawsze towarzyszyła: tę pewność życia Kościoła Słowem Bożym. W tym momencie, jak już wielokrotnie mówiłem, w moim sercu rozbrzmiewały następujące słowa: Panie czego ode mnie żądasz? Na moje ramiona nakładasz wielki ciężar, ale jeśli tego ode mnie żądasz, na Twoje słowo zarzucę sieci, będąc pewnym, że Ty mnie będziesz prowadził także pomimo wszystkich moich słabości. A Pan mnie naprawdę prowadził, był blisko mnie, każdego dnia mogłem odczuwać Jego obecność. Był to okres drogi Kościoła, naznaczony momentami radości i światła, ale też momentami niełatwymi. Czułem się jak Piotr i apostołowie w łodzi na Jeziorze Galilejskim: Pan dał nam wiele dni słonecznych i łagodnego wiatru, dni, kiedy połów był obfity. Były też jednak chwile, kiedy wody były wzburzone i wiatr przeciwny, jak w całej historii Kościoła, a Pan zdawał się spać. Ale zawsze wiedziałem, że w tej Łodzi jest Pan i zawsze wiedziałem, że łódź Kościoła nie jest moja, nie jest nasza, lecz Jego. Pan nie pozwoli, aby zatonęła. (…)
Przeżywamy Rok Wiary, którego pragnąłem, właśnie po to, aby umocnił naszą wiarę w Boga w kontekście, który zdaje się stawiać Go coraz bardziej na drugim planie. Chciałbym zachęcić wszystkich do odnowienia mocnego zaufania w Panu, by powierzyć się jak dzieci w ramiona Boga, będąc pewnymi, że ramiona te zawsze nas wspierają i są tym, co pozwala nam kroczyć każdego dnia nawet w utrudzeniu. Chciałbym, aby każdy czuł się miłowanym przez tego Boga, który dał swego Syna za nas i ukazał nam swoją miłość bez granic. Chciałbym, aby każdy poczuł radość bycia chrześcijaninem.(…)
(…)
W tym miejscu chciałbym z głębi serca podziękować wszystkim licznym osobom na całym świecie, które w minionych tygodniach przekazały mi wzruszające oznaki czci, przyjaźni i modlitwy. To prawda, papież nigdy nie jest sam. Teraz tego doświadczam raz jeszcze w sposób tak wspaniały, który porusza serce. Papież należy do wszystkich i bardzo wiele osób odczuwa swoją bliskość wobec niego.
(…)
W ciągu tych ostatnich miesięcy, odczułem, że moje siły osłabły i nieustannie prosiłem Boga na modlitwie, aby oświecił mnie swoim światłem, żebym podjął najwłaściwszą decyzję, nie dla mego dobra, ale dla dobra Kościoła. Podjąłem ten krok z pełną świadomością jego wagi, a także nowatorstwa, ale z głębokim pokojem ducha. Umiłowanie Kościoła oznacza także odwagę, by podejmować trudne wybory, bolesne, mające zawsze na względzie dobro Kościoła, a nie samych siebie.
(…)
Zawsze – ten kto podejmuje posługę Piotrową nie ma już żadnej prywatności. Zawsze i całkowicie należy do wszystkich, do całego Kościoła. Jego życie jest, że tak powiem, całkowicie pozbawione sfery prywatnej. Mogłem doświadczyć, i doświadczam tego właśnie w tej chwili, że życie otrzymuje się właśnie wtedy, kiedy się je daje. Powiedziałem wcześniej, że wiele osób kochających Pana kocha również Następcę Świętego Piotra, są doń przywiązani. Papież ma rzeczywiście braci i siostry, synów i córki na całym świecie i czuje się bezpiecznie w ich wspólnocie, bo nie należy już do siebie samego, należy do wszystkich i wszyscy należą do niego.
„Zawsze” oznacza również „na zawsze” – nie można już powrócić do prywatności. Moja decyzja o rezygnacji z czynnego wypełniania posługi nie odwołuje tego. Nie powracam do życia prywatnego, do życia złożonego z podróży, spotkań, przyjęć, konferencji itd. Nie porzucam krzyża, lecz pozostaję w nowy sposób przy ukrzyżowanym Panu. Nie sprawuję już dłużej władzy nad Kościołem, lecz w posłudze modlitwy pozostaję, by tak rzec, w otoczeniu św. Piotra.
(…)
Z przemówienia do kolegium kardynalskiego (28 lutego 2013)
Chciałbym pozostawić wam prostą myśl, która jest mi bardzo bliska, myśl o Kościele, jego tajemnicy, który jest dla nas wszystkich, jeśli można tak powiedzieć, racją i pasją życia. Pozwolę sobie skorzystać z wyrażenia Romano Guardiniego napisanego właśnie w roku, w którym Ojcowie Soboru Watykańskiego II zatwierdzili Konstytucję “Lumen gentium”, ostatnim jego roku, z osobistą dedykacją także dla mnie. Z tego względu słowa te są mi szczególnie drogie. Guardini mówi: „Kościół nie jest instytucją wymyśloną i stworzoną przy stoliku, ale czymś żywym. Żyje on w ciągu dziejów, stając się, jak każda istota żywa, przekształcając się. Jednakże w swej naturze pozostaje taki sam. Jego sercem jest Chrystus”.
To było nasze doświadczenie, jak mi się wydaje, wczoraj na Placu św. Piotra. Dostrzeganie, że Kościół jest żywym ciałem, ożywianym przez Ducha Świętego, i naprawdę żyje mocą Boga. Jest on w świecie, ale nie ze świata. Jest Boga, Chrystusa, Ducha Świętego – widzieliśmy to wczoraj. (…)
Zanim się z wami pożegnam osobiście, pragnę wam powiedzieć, że nadal będę blisko was w modlitwie, zwłaszcza w najbliższych dniach, abyście byli w pełni posłuszni działaniu Ducha Świętego, wybierając nowego papieża. Niech Pan wam ukaże tego, którego On chciał. I pośród was, w gronie Kolegium Kardynalskiego jest także nowy papież, któremu już dzisiaj przyrzekam swoją bezwarunkową cześć i posłuszeństwo. Za to wszystko z miłością i wdzięcznością, z serca udzielam wam błogosławieństwa apostolskiego.
 
Ostatnie przesłanie za pośrednictwem Twittera
 
Papież wysłał je niedługo przed odlotem z Watykanu:
Dziękuję za waszą miłość i wasze wsparcie. Obyście, stawiając Chrystusa w centrum waszego życia, mogli zawsze doświadczać radości!
Z balkonu letniej rezydencji Benedykt XVI skierował do wiernych ostatnie pozdrowienie:
(…) Chciałbym z całego serca, z całej duszy, moją miłością i modlitwą, moją refleksją i wszelkimi siłami wewnętrznymi służyć dobru wspólnemu, dobru Kościoła i ludzkości. Życzliwość, którą mi okazujecie, jest dla mnie wielkim wsparciem. Idźmy naprzód mając na względzie dobro Kościoła i dobro świata. Dziękuję.
Pełny tekst ostatniego tweeta oraz przesłania wraz z relacją tutaj: http://pl.radiovaticana.va/news/2013/02/28/zako%C5%84czy%C5%82_si%C4%99_pontyfikat_benedykta_xvi/pol-669279
 
Na koniec dwie bardzo krótkie refleksje ode mnie:
1. Benedykt XVI bardzo mocno podkreślał w swoich ostatnich wypowiedziach radość, do której prowadzi prawdziwe spotkanie z Chrystusem, prawdziwa wiara.
2. Zastanawiające, że zarówno w katechezie, jak i w ostatnim pozdrowieniu z balkonu letniej rezydencji papież obiecał, że będzie służył Kościołowi także swoją refleksją. Czyżby istniała możliwość, że to nie są ostatnie słowa, które usłyszeliśmy od Benedykta XVI? Być może papież emeryt zaskoczy nas jakąś książką z teologicznymi rozważaniami. Jako że osobiście bardzo sobie cenię możliwość rozważania różnego rodzaju tekstów kard. Ratzingera, papieża Benedykta XVI, uważam, że byłoby to coś pięknego
 
Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale