Dziś nieco smutna, króciutka refleksja nad polską pobożnością maryjną.
Jej kanwą jest wypowiedź asystenta trenera Beenhakkera Bogusława Kaczmarka, którą usłyszałem przed chwilą: „Portugalczycy mają Matkę Boską Fatimską, ale my też mamy Matkę Boską Częstochowską. Widać w tym wypadku ta Częstochowska okazała się mocniejsza” (oddaję sens).
Jestem zdegustowany tą wypowiedzią. W moim odczuciu była to wypowiedź głęboko znieważająca Matkę Zbawiciela. Nie wiem czy pan Kaczmarek to człowiek wierzący, ale w każdym razie ta wypowiedź coś mówi o polskiej pobożności maryjnej, która przez długi czas tak mnie gorszyła. Ja na szczęście znalazłem prawdziwą pobożność maryjną, taką, jaką zaleca Kościół w swoich dokumentach od Vaticanum II. Niestety słysząc takie wypowiedzi i takie podejście naprawdę nie dziwię się ludziom, którzy odrzucają pobożność maryjną, a nawet takim, którzy – patrząc na ludzi w ten sposób wierzących – odrzucają religię katolicką. Bo taka wiara w walczące ze sobą Matki Boskie jest przecież kompletnie irracjonalna.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)