Nie udało się największym gwiazdom w historii polskiego futbolu w latach siedemdziesiątych (choć warto pamiętać, że wówczas w finałach mistrzostw Europy grało... 4 zespoły). Udało się obecnie! Polska uzyskała pierwszy raz w historii upragniony awans do EURO! Kluczem do awansu było zdecydowanie zatrudnienie Leo Beenhakkera.
Nareszcie zdecydowano się bowiem wyzbyć fałszywie pojętego patriotyzmu (nacjonalizmu?) i powierzono opiekę nad naszą piłkarską reprezentacją prawdziwemu światowej klasy specjaliście. Daj Boże, że oporów do powierzania poważnych funkcji (także państwowych) zagranicznym ekspertom będzie coraz mniej.
Oczywiście można powiedzieć, że przecież polscy trenerzy również wprowadzili naszą reprezentację do dwóch ostatnich Mundiali a do ME się w międzyczasie trochę pechowo nie udało. Gdyby w tych eliminacjach prowadził naszą reprezentację polski trener też można byłoby uzyskać awans. Jasne! Można tak gdybać, natomiast sam osobiście uważam, że nasza awans jest zdecydowanie zasługą Beenhakkera, ponieważ żaden polski trener nie potrafiłby psychicznie odbudować reprezentacji po tak kiepskim początku eliminacji, jaki zanotowaliśmy. Pamiętajmy, że eliminacje do Mistrzostw Świata, gdy Engel i Janas wywalczyli dla nas awanse zaczynaliśmy dobrze. Psychika była zawsze słabą stroną naszej drużyny. Leo potrafił wprowadzić Polaków do EURO pomimo fatalnego początku (1 punkt w dwóch pierwszych meczach na własnym boisku).
I jeszcze dwie rzeczy dla naszej reprezentacji z tych eliminacji charakterystyczna: nie traciliśmy punktów ze słabszymi rywalami (absolutnie jedyny wyjątek to porażka z Ormianami). Beenhakker umiał mobilizować drużynę na najtrudniejsze spotkania. I druga rzecz: graliśmy do końca, umieliśmy się podnosić i wygrywać lub remisować, gdy mecze ewidentnie się nie układały (choćby oba mecze z Kazachami czy rewanż z Portugalią). Gratulacje Leo!



Komentarze
Pokaż komentarze