Bo jak – jeśli nie jako lewicowo-populistyczną – należy określić grupę, która protestuje na drodze, by państwo zaingerowało i zabroniło prywatnej firmie pobierać opłaty za usługę, które ta sobie wyznaczyła...
PiS-owcy wymyślili, że 6,70 to zbyt duża opłata za przejazd 25 km autostrady. Właściwa cena jest o wiele mniejsza i miałaby wynosić 12 gr za kilometr. Skąd to niby wiadomo? Ano stąd, że przecież państwo jest wszechwiedzące. Panowie siedzący na ciepłych posadkach w sejmie lepiej przecież wiedzą niż właściciele, ile powinien kosztować przejazd autostradą. PiS-owcy nie biorą pod uwagę, że jeśli jakaś firma utrzymuje się, trwając przy wyznaczonej cenie, to znaczy, że ta cena jest uczciwa. Widocznie biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności (opłatę za przejazd, pieniądze za paliwo, czas) kierowcom opłaca się jeździć tamtędy, skoro właściciel drogi nie zbankrutował. Jeśli cena będzie zbyt wysoka, rynek sam ukarze właściciela, bo ludzie zaczną jeździć na około.
Jeśli natomiast ceny autostrad rzeczywiście są za wysokie, znaczy to ni mniej ni więcej, że w naszym prawie jest zbyt dużo ograniczeń, zbyt dużo kasy marnuje się w podatkach, zbyt mocno ogranicza się konkurencję. Na pewno jednak lekarstwem na taki stan nie jest ustalanie cen maksymalnych i jeszcze głębszy socjalizm gospodarczy.
Oby PiS jak najszybciej się skończył. W tym kontekście można powiedzieć, że dziś mamy ważny dzień, powstała bowiem nowa inicjatywa Polska XXI z trzema niezwykłymi osobowościami na czele. Oby wraz z tą inicjatywą przyszła przynajmniej częściowa zmiana jakości naszej polityki.



Komentarze
Pokaż komentarze (21)