Już za miesiąc bezsprzecznie najważniejsze dla mnie wydarzenie w ciągu kilku ostatnich lat, wydarzenie które w dużej mierze zdeterminuje, nada kierunek całemu mojemu dalszemu życiu – ślub z moją Anusią.
Czas leci niesamowicie szybko. To już ostatni raz w dacie dziennej pojawiła się piętnastka. Gdy pojawi się po raz kolejny – będzie to już dzień naszego ślubu. To już ostatnie przygotowania, ostatnie zaproszenia, ostatnie ustalenia, ostatnie zakupy... W tym wszystkim jednak staramy się nie zapominać o przygotowaniu w rzeczywistości o wiele ważniejszym – o duchowym przygotowaniu do uroczystości (wesele to jeden dzień, jedna noc i masa wspomnień a sakrament małżeństwa to rzeczywistość trwająca od za miesiąc na zawsze). Oboje odbyliśmy bardzo solidną pierwszą spowiedź przedślubną, obecnie jesteśmy w trakcie zagłębiania się w niesamowity tekst biblijny – Pieśń nad Pieśniami z komentarzem Ravasiego. To niesamowite teksty – polecam wszystkim, którzy rozpoczynają budowanie swojej relacji małżeńskiej lub są w podobnej sytuacji do nas.
Małżeństwo to bez wątpienia droga równie piękna, jak i trudna. Człowiek ma jednak na ziemi jedno podstawowe zadanie, nieporównanie ważniejsze od wszystkich innych: z Bożą pomocą doprowadzić siebie i swoich najbliższych do zbawienia. I w ten sposób widzę naszą wspólną drogę z Anią – wspólne pokonywanie gór, pagórków, kamienistych dróg, by na końcu stanąć razem z naszymi dziećmi, z naszymi rodzicami na końcu, a potem trwać w Nim na wieki. Taka krótka refleksja – niech to sobie tu będzie, dla mnie, dla nas... Czasem o takich rzeczach się zapomina – a konsekwencje mogą być tragiczne. Tymczasem rozpoczynamy ostatni miesiąc przygotowań. Oby udało się wykorzystać go jak najlepiej...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)